10 czerwca 2016

Euro 2016: Polskie Mistrzostwa

Zaczynające się dzisiaj Mistrzostwa Europy we Francji wcale nie będą nasze tylko przez pryzmat tego, że drużyna prowadzona przez Adama Nawałkę zdołała zakwalifikować się na turniej nad Sekwaną. Również w innych ekipach możemy bowiem wiele polskich akcentów. Śmiało można więc rzec, że czekają nas biało-czerwone Mistrzostwa.

Już w grupie A znajdziemy doskonale znanego polskim kibicom, przynajmniej z nazwiska, zawodnika. To oczywiście Laurent Koscielny, który w przeszłości nie tylko starał się o polskie obywatelstwo, ale nawet grę w kadrze prowadzonej wówczas przez Franciszka Smudę. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, piłkarz odwołał w 2010 roku spotkanie z Franzem, a już rok później zadebiutował w kadrze Trójkolorowych u Laurenta Blanca. Dla Francji zadebiutował w listopadzie 2011 w towarzyskim meczu ze Stanami Zjednoczonymi (1:0). Defensor Arsenalu dotychczas uzbierał dla Les Bleus 24 spotkania, w których strzelił jednego gola (w towarzyskim pojedynku ze Szkocja).

Dla Albanii gra natomiast Bekim Balaj, który ma za sobą Ekstraklasowy więcej niż epizod. W sezonie 2013/2014 występował on w barwach Jagiellonii Białystok, do której był wypożyczony ze Sparty Praga. Ponownie jak w minionym sezonie nabytki z tego klubu w Piaście, tak i Balaj spisał się całkiem nie najgorzej. 7 goli w 31 meczach nie spowodowało jednak niestety wykupienia go przez Jagę. Ostatecznie Balaj trafił do Slavii, a ostatnie półtora roku spędził w chorwackiej Rijece, gdzie w 46 spotkaniach strzelił niezłą liczbę 18 goli. Latem trafi do Tereka, w którym minie się z Maciejem Rybusem. W reprezentacji Albanii zadebiutował w 2012 roku, jego bilans na ten moment to 16 meczów i dwa trafienia.

Jest też takich kilku gagatków, którzy szczególnie zapadli w głowy poznańskim kibicom. Breel Embolo, Michel Lang (Szwajcaria), Marc Janko (Austria), Shkëlzen Gashi (Albania) i Birkir Bjarnason (Islandia) - co łączy tych wszystkich zawodników? Wszyscy jeszcze niedawno występowali (lub też nadal to robią) w FC Basel i mocno nadszarpnęli nerwów defensywie Lecha Poznań czy to w eliminacjach Ligi Mistrzów, czy już w fazie grupowej Ligi Europy. Każdy z tych piłkarzy strzelił minimum gola w meczach przeciwko Lechowi i trzeba przyznać, że część z nich również na tym Euro może coś spokojnie do swojego konta dopisać.

W reprezentacji Słowacji wciąż mocną pozycję ma z kolei Ján Mucha. 33-latek w latach 2005-2010 grał w Legii Warszawa i kibice na Łazienkowskiej wciąż wspominają go bardzo życzliwie. Po trzyletnim siedzeniu na ławie Evertonu (chociaż co dwa zagrane mecze w Premier League, to jego) i epizodzie rosyjskim, wrócił do ojczyzny i gra dla  Slovana Bratysława, z którym już na starcie udało mu się zdobyć wicemistrzostwo kraju. 

Dla naszych południowych sąsiadów gra jeszcze oczywiście inny Legionista. Ondrej Duda w ostatnim sezonie grał mocno w kratkę, ale mimo wszystko udało mu się strzelić w Ekstraklasie dwa gole i dołożyć do tego osiem asyst. Być może tego lata Wojskowi nie będą mogli już liczyć na takie krocie, jakie dawano ponoć za niego rok temu, ale jeśli 21-latek zaliczyłby udane Euro, to w sumie czemu nie?

W naszej grupie oczywiście jest Lukas Podolski, ale napastnik reprezentacji Niemiec jest już nieco takim polskim rodzynkiem w kadrze naszych zachodnich sąsiadów. Kiedyś dla Die Mannschaft grała cała... rzesza naszych piłkarzy (no dobra, bez przesady, ale było ich więcej). Teraz nie ma już Piotra Trochowskiego, Miro Klosego. Ostał się Poldi. I znając nasze wszystkich szczęście, pewnie trafi nam gola na tym Stade de France...

Jeśli chodzi o polskie pochodzenie, to piłkarza o podobnym profilu, a w dodatku jeszcze korzeniach niemieckich, znajdziemy w grupie E. Tam dla Szwecji zagra Oscar Lewicki, jedno z odkryć ostatnich sezonów w Allsvenskan. Tyle że w tym przypadku historia jest nieco prostsza. Lewicki z Polską nie ma aż tak wiele wspólnego, no może w dalszym pokoleniu. Polsko brzmiące nazwisko jednak zostało, ale sam piłkarz przyznał, że w naszym języku... nie zna nawet jednego słowa.

Dochodzimy wreszcie na sam koniec do naszych kochanych bratanków z Węgier. A tam cała plejada piłkarzy związanych z najbardziej niedocenianą piłkarską ligą świata. Tamás Kádár (filar obrony Lecha Poznań), Gergő Lovrencsics (do końca czerwca formalnie wciąż piłkarz Kolejorza), Nemanja Nikolić (niekwestionowana gwiazda nie tylko Legii, ale też całej Ekstraklasy), no i Richárd Guzmics (od dwóch lat podpora defensywy w Wiśle Kraków). Jak widać, jeśli już komuś oprócz Polaków kibicować, to właśnie Madziarom!

Euro 2016 od wielu stron wydaje się więc naprawdę biało-czerwone. Z pewnością najbardziej wszyscy będziemy liczyć na Polaków, ale gdzieś w głębi serca sympatyzuje się też z innymi drużynami. Jaki klucz wyznaczacie sobie przy wyznaczaniu ukochanej reprezentacji, jeśli nie narodowościowy? Piszcie!

Autor: Piotrek Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: UEFA.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv