7 grudnia 2015

Nikt nie chce Igrzysk

Po wielkim boomie na Igrzyska i inne imprezy, wydaje się, że następuje powolny regres. Kolejni nie tylko zresztą potencjalni kandydaci wycofują się z wyścigu o Igrzyska Olimpijskie. Najnowsze doniesienia wskazują na rezygnację Hamburga. Co więc dzieje się takiego, że potęgi nie chcą gościć tak ważnej imprezy?

Decydują jednak głównie te upragnione przez wielu pieniądze. Mieszkańcy tego położonego na północy Niemiec megamiasta uznali po prostu, że nie opłaca im się tak wielkiej imprezy gościć. W referendum odrzucili oni możliwość organizacji Letnich IO 2024. Z pewnością odstraszyć ich mógł koszt całej zabawy, oscylujący w granicach 8 miliardów funtów, co przy koszcie organizacji Soczi 2014 (33 miliardy funciaków! najdroższe IO w historii) i tak nie robi wielkiego wrażenia.

Całe referendum i jego wynik to wielki sukces akcji NOlympia-Hamburg, która dość otwarcie namawiała mieszkańców do głosowania za wycofaniem swojej kandydatury. To tylko pokazuje, że na świecie powstaje coraz więcej ruchów nie tyle antyolimpijskich, co takich, które po prostu myślą racjonalnie: bardziej opłaca się im wybudować kilkanaście żłobków niż budować nowiutki stadion czy halę, z których korzystać będą tylko ci wybrani.

Hamburczycy mogli oczywiście przestraszyć się tego, z czym zmagają się mieszkańcy Aten czy też Sarajewa. Tamtejsze obiekty (chociaż w tym drugim przypadku głównie jednak z powodu wojny) obecnie są w opłakanym stanie. Tutaj basen z wioski olimpijskiej ze stolicy Grecji:

Nothing left: A swimming pool from the Olympic village is filled with dirty rainwater and debris a decade after the Athens games

Wycofanie się Hamburga nie jest jednak pierwszym w przypadku IO 2024. W lipcu z walki o Igrzyska po zaledwie pół roku od złożenia kandydatury zrezygnował Boston. To z kolei wielkie zwycięstwo kampanii No Boston Olympics, która trafnie obliczyła, że koszt organizacji imprezy jest nieoszacowany prawidłowo. Komitet organizacyjny miasta z Massachusetts uważał, że zmieści się w granicach pięć miliardów dolarów, z kolei akcja antyolimpijska uważała, że koszt może wynieść nawet 10-20 miliardów Franklinów.

Nie da się ukryć, że No Boston Olympics może mieć w tym wypadku rację. Londyńskie Igrzyska w 2012 roku też początkowo miały kosztować zaledwie 2,4 miliarda funtów, a ostatecznie skończyło się na prawie dziewięciu miliardach.

Powtarza się więc sprawa Zimowych IO 2022, które przez angielskich dziennikarzy zostały już nazwane Igrzyskami, których nikt nie chce. Swoją kandydaturę wycofał bowiem nie tylko znany nam doskonale Kraków (w referendum przeciwnych było 70% mieszkańców), ale także... Oslo, Sztokholm oraz Lwów. Ostatecznie po wycofaniu się wszystkich europejskich miast na mapie pozostały tylko Ałmaty i Pekin, ostatecznie wygrała stolica Chin, dla której będą to drugie Igrzyska w przeciągu czternastu lat.

W związku z wycofaniem się Hamburga na placu boju pozostały już tylko Rzym, Paryż, Budapeszt i Los Angeles. W tych miastach nie doszło jeszcze do referendum. A jeśli nawet stabilni finansowo i gospodarczo Niemcy nie chcą ich organizacji, to co mają powiedzieć pogrążeni w kryzysie mieszkańcy stolicy Włoch czy opłakujący ofiary ataków terrorystycznych paryżanie?

Całe te zamieszenia to nie lada wyzwanie również dla Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. To może być dla niego olbrzymia nauczka po tym, jak w ostatnich latach coraz bardziej odwracał się on od sportu, a zagłębiał w biznes. W przeszłości pokazywał on już jednak, że umie radzić sobie w kryzysami - kiedy w 1972 roku z organizacji ZIO 1976 zrezygnodwało Denver, imprezę szybko przeniesiono do Innsbrucka. Jak jednak zachowa się MKOl, kiedy będzie miał mniej czasu? Tego nie wiadomo... jeszcze.

Szerzej o sprawie pisał na swoich łamach brytyjski dziennik The Guardian. Artykuł autorstwa Chitry Ramaswamy poświęcony temu tematowi znajdziecie pod tym linkiem.

Autor: Piotrek Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Facebook / NOlympia-Hamburg

2 komentarze:

  1. MkOl to biznesowa oorganizacja, która zapomniała co to sport.
    Ludzie tymczasem zaczęli liczyć. Nikt nie nic przeciw igrzyskom ale wymogi koszty są z innej planety. Jak tak dalej pójdzie to igrzyska będą organizwoaly już tylko reżimy z pieniędzmi.

    OdpowiedzUsuń

tv