13 lipca 2015

Raport Kolejorz #33


 Foto: lechita.net

88' minuta spotkania Lecha z Legią w Superpucharze Polski. Fenomenalne rozegranie z pierwszej piłki trójkowej akcji między Thomallą, Jevticiem i Linettym, ten ostatni przebiega z futbolówką kilkadziesiąt metrów i posyła ją pod nogą Dusana Kuciaka. Ten gol podwyższa prowadzenie Lecha do 3:0 i kończy jakiekolwiek emocje, już wiadomo, że to Łukasz Trałka podniesie trofeum.

To ukoronowanie triumfu Lecha nad odwiecznym rywalem, potwierdzenie, że oba kluby dzieli przepaść. Honorowa bramka Michała Żyry nie ma już żadnego znaczenia, a na dobrą sprawę to trzecia dogodna okazja Legii przez 90 minut. Wicemistrz Polski nie istniał, a przedmeczowe wypowiedzi norweskiego Bakero trenera Berga wyglądają teraz jak żart.

Po przerwie reaktywujemy cykl Raport Kolejorz, przynajmniej do sierpnia z innym redaktorem. Później wszystko wróci do normy.

Ale zacznijmy od początku: mecz o Superpuchar nie ma żadnych konsekwencji, tak więc jest raczej drugoplanowym w kalendarzach obu drużyn. Chociaż zarówno gospodarze, jak i goście mieli powód, żeby go nie zlekceważyć – Lech chciał po raz kolejny pokonać najbardziej znienawidzonego przeciwnika, z kolei kibice Legii na każdym kroku podkreślali, że tytuł mistrzowski dla Kolejorza to przypadek. Od początku lechici narzucili swoje tempo, co poskutkowało kilkoma ciekawymi akcjami, najpierw z dziesiątego metra piłkę nad bramką przerzucił niepilnowany Robak, a kilka minut później było już 1:0. Piłkę z szesnastki głową wybił Broź, próbujący przedłużyć zagranie Kucharczyk kopnął powietrze, a wychowanek Lecha kropnął z 25 metrów po nodze Lewczuka, po czym piłka wpadła w okienko. To trochę rozluźniło poznaniaków, w efekcie do ataku przeszli goście i był to jedyny dłuższy czas, w którym mogli mówić o przewadze. Strzały Nikolicia czy Brzyskiego zatrzymał jednak Burić, a upadający w polu karnym Guilherme nie nabrał sędziego na jedenastkę. Później inicjatywę odzyskali gospodarze, w 35' minucie rozgrywając genialną akcję, wyprowadzając w pole obrońców i zdobywając drugiego gola. Po rzucie rożnym piłka wróciła pod nogi Douglasa, który dostrzegł wspaniały ruch bez piłki Linettego i posłał piłkę między trzech obrońców. Pomocnik dośrodkował, a Kamiński z drobną pomocą Hamalainena znalazł się w idealnej sytuacji, której nie zmarnował. Do przerwy nie wydarzyło się już nic wartego uwagi.



Jeżeli ktoś liczył na odmianę sytuacji po przerwie, bardzo się zawiódł. Mimo posłania na boisko Ondreja Dudy Legia nadal nie grała nic, jedynie okazjonalnie zagrażając po stałych fragmentach. Za to Denis Thomalla, który oficjalnie debiutował w Lechu, sam dwukrotnie miał szansę na zdobycie gola, najpierw dryblując między Kuciakiem i dwoma obrońcami, w końcu oddając strzał w bramkarza, później próbując strzału z woleja z ostrego kąta. Między tymi uderzeniami szansę miał Nemanja Nikolić, ale nie trafił w bramkę strzelając głową po rzucie wolnym. Ale gospodarze dalej stwarzali sytuacje: Thomalla zszedł do skrzydła i dośrodkował, a Kamiński uderzając z woleja trafił w Kuciaka. Niemiec nie przestawał kreować sytuacji, po jego zgraniu Linetty wyszedł na czystą pozycję, jednak nie trafił dobrze w piłkę, która przeleciała nad bramką. Zaraz później trzeci z wychowanków miał już gola na koncie.

Z nowych zawodników nie zadebiutował tylko Abdul Aziz Tetteh, pozostali mieli okazję się wykazać. Marcin Robak trochę rozczarował, Dariusz Dudka nie za bardzo miał okazję do wykazania się, za to Thomalla pokazał, że można na niego liczyć. Maciej Skorża powiedział po meczu, że kadra jest zamknięta, aczkolwiek ktoś opuści klub. Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie to kluczowy dla Kolejorza Linetty.

We wtorek rozegrany zostanie pierwszy mecz drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, w Sarajewie. Na pewno wola walki gospodarzy będzie większa niż Legii w ubiegły piątek, mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej, ale Lech jest zdecydowanym faworytem. Rewanż 22 lipca.

Autor: Zbigniew Jankiewicz @zbig_realista | zbig.jankiewicz@gmail.com | foto: Lechita.net

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv