10 maja 2015

Raport Kolejorz #29


Lech liderem! Ta wiadomość to niewątpliwie najlepsze, co mogliśmy usłyszeć. Tym razem szlagier dla Lecha, choć szkoda, że nie było tak tydzień temu.

Barry plusem wiosny
W głosowaniu NC+ Barry Douglas okazał się lepszy od konkurentów i został wybrany plusem wiosny. Szkot wygrał z blisko 39-cioma procentami głosów. Nie oszukujmy się, lewy obrońca Kolejorza naprawdę zasłużył na to wyróżnienie. To, co wyczynia na boisku, bramki z wolnych i inne zasługi, to prawdziwe wsparcie dla zespołu.

Co z tą kastą?
Zmiany? Cóż, ogromnych zmian to bym się nie spodziewał, ale trener Skorża chyba wreszcie otworzył oczy i zobaczył, co wyrabia Gostomski. Nie rozumiem jednak, dlaczego oficjalnie sztab szkoleniowy go broni. Za co? Za to, co on ostatnio wyprawia, np. w meczu z Legią w PP? Porażka. Dobrze, że we wczorajszym spotkaniu wreszcie wystąpił ktoś inny. Jasmin Burić ewidentnie lepiej strzeże swojej bramki, chociaż nie chcę go od razu chwalić, żeby nie zapeszyć. Mam nadzieję, że będziemy go częściej oglądać.

Innym ciekawym newsem jest propozycja nowego kontraktu dla Krzysztofa Kotorowskiego. 39-letni bramkarz Lecha jest w Poznaniu już od 11 lat. W tym czasie nie raz ratował klub z opresji i dzielnie bronił poznańskiego pola karnego. Czy zgodzi się na przedłużenie umowy?

Djuka trenerem rezerw
Ivan Djurdjević zgodził się od nowego sezonu prowadzić poznańską drużynę rezerw. Jak wiadomo, do 2013 roku Ivan reprezentował barwy Kolejorza w drużynie seniorskiej, gdzie wszyscy pamiętamy go bardzo dobrze. Djuka będzie trenował Lecha II i kto wie, czy tylko na tym się skończy. Może kiedyś zobaczymy go jeszcze na miejscu pierwszego trenera?

Mamy lidera! Kolejorz, mamy lidera!
Lechici wygrali na wyjeździe z Legią 2:1! Dwie świetne wiadomości, gdyż wygrana szlagieru to jedno, ale jeszcze bardziej zadowalające jest to, że Lech zajmuje od tej pory pierwsze miejsce w lidze i mają bardzo realne szanse na mistrzostwo. Jak minęło wczorajsze 90 minut na Łazienkowskiej?

Pierwsza połowa – nuda. Może i coś się działo, jednak statystyki nie kłamią – obie drużyny nie oddały ani jednego celnego strzału na bramkę. Mecz miał dobre tempo, ale jednak brakowało emocji. Najciekawsze było pierwsze 10 minut. Nie ze względu na grę, ale ze względu na ciszę na trybunach, która została przerwana głośnymi anty-policyjnymi okrzykami obu zespołów, spowodowane aferą związaną ze śmiercią kibica.

W drugiej połowie Lech wyszedł mocniejszy. Zdecydowanie mocniejszy. Od 47. minuty Lech prowadził, a dwie minuty później było już 0:2. Najpierw popisał się Jevtić, a potem fenomenalnym rajdem i jeszcze bardziej efektownym wykończeniem zabłysnął Karol Linetty. Środkowy pomocnik Lecha zaskoczył obronę Legii precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki Kuciaka. Radość nie potrwała jednak zbyt długo. Od bramki Karola Legia wpadła w furię i zaczęła nacierać. Już w 54. minucie po rzucie rożnym bramkę wbił Vrdoljak. Warszawiacy potem jeszcze chwilę atakowali, ale ich zapał stopniowo malał. Na około kwadrans przed końcem meczu piękną bramką mógł popisać się Zaur Sadajew, który chciał sprytnie przelobować bramkarza Legionistów, lecz niestety trafił w słupek. Prawdziwe emocje nadeszły w samej końcówce spotkania. 30 sekund przed końcem doliczonego czasu gry Legia miała ostatnią okazję do strzelenia gola – Guilherme znalazł się z piłką na 7-8 metrze od bramki, jednak fatalnie skiksował i Legia musiała oddać trzy punkty Lechowi.

Od dawna nie miałem okazji pochwalić Lechitów, ale dzisiaj zgrzeszyłbym, gdybym tego nie zrobił. Puchar Polski prysnął, ale mistrzostwo jest wciąż w realnym zasięgu i nie wydaje mi się, aby w tym roku Lech tak łatwo wypuścił je z rąk.

Autor: Jan Śmiełowski |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: Twitter/Adam Ciereszko

1 komentarz:

  1. Po co wspominać i przywoływać Puchar Polski? W finale PP Kolejorz był gorszy tylko w bramkach. Skupiłbym się raczej na tym, że po meczu, w którym, mimo przewagi wizualnej, lechici okazali się bezradni wobec mistrza Polski, potrafili się już tydzień później podnieść i pokazać charakter. I to przeciwko tej samej drużynie! (Za kadencji Mariusza Rumaka nie byłoby mowy o takiej sytuacji.)

    Ja wiem, że pesymizm i krytyka są bliżej realizmu, ale bez przesady. LECH W TYM SEZONIE EKSTRAKLASY NIE PRZEGRAŁ Z LEGIĄ!!! (W tym tylko jeden remis wywalczony w końcówce przez drużynę z Warszawy) To jest niesamowite. W kontekście wygranego meczu z legią skupiłbym się raczej na tym aspekcie, szczególnie, że był to ostatni mecz między tymi drużynami w tym sezonie. Poza ewentualnym Superpucharem Polski.

    OdpowiedzUsuń

tv