2 stycznia 2015

II dzień TCS: Nic dwa razy się nie zdarza

File:AndersJacobsen-2010.jpg
Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy napisała kiedyś, polska noblistka, Wisława Szymborska. Potwierdzeniem tej teorii jest dzisiejszy występ Kamila Stocha w Garmisch-Partenkirchen. Polakowi nie udało się dzisiaj powtórzyć fantastycznego scenariusza z Oberstdorfu. Po konkursie w Ga-Pa chyba wszyscy zeszliśmy na ziemię. 

A miało być tak pięknie...
Lider polskiej kadry skoczków w kwalifikacjach do konkursu w Ga-Pa zajął miejsce w drugiej dziesiątce i tak samo, jak w Oberstdorfie, po pierwszej serii również był w drugiej dziesiątce. Niestety jednak w drugim skoku nie odfrunął na tyle daleko, aby zakończyć konkurs w czołówce. Kamil Stoch, który w tym sezonie oddał zaledwie piętnaście sekund, ma jednak trochę pecha w konkursach Turnieju Czterech Skoczni. Kamil w obydwóch konkursach trafił na najgorsze warunki atmosferyczne z całej stawki, a rekompensata za wiatr nie oddaje potencjału, jaki drzemie w odbiciu Stocha. Wiatr w plecy sprawia, że Stoch skacze bliżej o, mniej więcej, dziesięć metrów, przy czym sędziowie, według ustalonych na początku sezonu zasad, dodają Polakowi punkty za utratę pięciu metrów odległości. Są to oczywiście uśrednione wartości, więc do nikogo pretensji mieć nie można.

Wyrównało się czy nie?
Jeśli spojrzymy na klasyfikację 63. Turnieju Czterech Skoczni realistycznie, to zobaczymy, że właściwie kandydatów do zwycięstwa mamy już tylko trzech i są nimi Stefan Kraft, Peter Prevc i Michael Hayboeck. Natomiast jeśli spojrzymy optymistycznie, oczywiście pod kątem naszego Orła z Zębu, to oprócz zajmującego 10. lokatę Stocha do walki o tytuł musimy jeszcze podczepić również Richarda Freitaga, który zajmuje 13. miejsce. Chociaż, szczerze mówiąc, Kamil Stoch traci do lidera 43,2 punkty, więc myślę, że już sprawę zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni ma za sobą.


Renesans Ammanna, nieosiągalny Jacobsen 
Dwaj zawodnicy, którzy nie odegrali znacznej roli w pierwszym konkursie Turnieju Czterej Skoczni, czyli Anders Jacobsen i Simon Ammann byli dziś po prostu nie do pokonania. Jacobsen wygrał wszystkie części konkursu w Ga-Pa (wliczając w to nawet trening, na którym pobił rekord skoczni). Zaraz za nim w obu seriach czwartkowego konkursu znalazł się Szwajcar, Simon Ammann, który musiał sobie odbić fatalny upadek w Oberstdrofie.

Co prawda Kamil Stoch ma jeszcze matematyczne szanse, ale następny konkurs, 3 stycznia w Innsbrucku, musi być rewelacyjny w jego wykonaniu. Z drugiej strony o nic nie możemy mieć pretensji, ponieważ Stoch tej zimy oddał zaledwie kilkanaście prób. Apetyty, które mieliśmy po pierwszym konkursie, trochę opadły, ale może to i dobrze, bo opadnie też presja...

Autor: Mateusz Włodarczyk | @mtj_wlodarczyk |  mt.j.wlodarczyk@gmail.com foto: foto: Tor Atle Kleven / Wikipedia.org

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv