11 października 2014

Nadszedł ten dzień!

To dziś, jedenastego października 2014 roku, reprezentacja Polski stanie przed 19 z kolei historyczną szansą na pokonanie Niemiec. Nasi piłkarze są już ultrazmotywowani, Janusze z twarzami pomalowanymi na biało-czerwono nie mogą się doczekać pierwszego gwizdka, a Niemcom trzęsą się ze śmiechu nogi na samą myśl o naszym Robercie Lewandowskim.

Tak, tym Robercie. Tym, który strzelił cztery gole Realowi Madryt. Tym, który został królem strzelców Bundesligi i jest obecnie najważniejszym elementem układanki Pepa Guardioli w Bayernie Monachium. Kiedyś żartowano na temat jego słabej gry w kadrze, ale ostatnim meczem z Gibraltarem zamknął usta krytykom, zdobywając cztery bramki. 

W spotkaniu jeszcze z Gibraltarem naszego super-napastnika miał wspomagać Mateusz Klich - gwiazda piłkarz Wolfsburga, ostatnio zagrał nawet cały mecz w rezerwach. Na mecze z Niemcami i Szkocją nie został jednak (ku zaskoczeniu... Adama Nawałki) powołany. Roberta w jego poczynaniach z niemiecką defensywą będą natomiast wspomagać: Grzegorz Krychowiak - odkrycie sezonu ligi hiszpańskiej, Krzysztof Mączyński, którego talent eksplodował w lidze chińskiej oraz napastnik Arkadiusz Milik, który rozbłysnął ostatnio w klubie, z którego wyszli tacy zawodnicy, jak Johan Cruyff, Marco van Basten czy Zlatan Ibrahimović - Ajaksie Amsterdam. Milik zdobył ostatnio aż sześć goli w arcyważnym spotkaniu pucharowym z odwiecznymi rywalami amsterdamczyków - JOS Watergraafsmeer. Ostatnią osobą, która strzeliła sześć goli dla Ajaxu był... Luis Suárez. 

W obronie zobaczymy idola polskiego internetu - Jakuba Wawrzyniaka, człowieka, który zatrzymał Cristiano Ronaldo - Łukasza Piszczka, strzelca gola przeciwko Anglii - Kamila Glika, Łukasza Szukałę z akcentem, którego nie powstydziłby się Posieł Dzion Godsion, słynącego z nieszablonowych zagrań w aut Pawła Olkowskiego oraz Thiago Cionka, Sebastiana Boenischa (a nie, on doznał jakiejś tajemniczej kontuzji) lub Artura Jędrzejczyka. 

Na bramce oczywiście od urodzenia skromny Wojciech Szczęsny, który po ostatnim meczu gotował się ze złości, że sędzia umiał mówić po niemiecku i, co najgorsze, nie pozwolił mu zwyzywać Toniego Kroosa przed wykonaniem rzutu karnego.

W drużynie rywali nie zobaczymy Mesuta Özila i Samiego Khediry, którzy złapali kontuzje, oraz Philippa Lahma, Miroslava Klose i Pera Mertesackera, którzy zakończyli kariery w reprezentacji. Szkoda, że gdy już Niemcy wyjadą z Warszawy z nieuchronną porażką 0:4, będą mogli zrzucić winę na ich absencję. 

A tak zupełnie na poważnie: mamy szanse na zwycięstwo, pod warunkiem, że większą część kadry naszych rywali zacznie męczyć nieoczekiwana i bezlitosna biegunka. W uczciwej walce na boisku - bądźmy szczerzy, nie mamy najmniejszych szans.

foto: Twitter / ZZP_zzapolowy

1 komentarz:

tv