28 lipca 2014

Myśli Zbyszka: Jak ulec presji ludu, czyli dlaczego Suárez jest najgorszym transferem od czasu Czyhrynskiego


Wiedziałem wcześniej, że zarząd Barcelony to idioci, ale nie przypuszczałem, że aż tacy. Nie dość, że Duma Katalonii ma rażące braki w defensywie, Zubizarreta, Bartomeu i spółka postanowili wydać ponad 80 mln euro na napastnika, który stylem gry nie pasuje do klubu.

Transfer Urugwajczyka oznacza, że najprawdopodobniej w następnym sezonie znów na prawej obronie brylował będzie Dani Alves, w środku zostają przyzwoity Pique, przeciętny Bartra oraz Mathieu, o którym nie mam zbyt wielu informacji. Gdyby, nie daj Boże, coś się stało dwóm stoperom, w obwodzie zostają Mascherano i canteranos. W pomocy jest zaledwie czterech graczy na przyzwoitym poziomie, w tym dwaj zupełnie defensywni. Dwie kontuzje i do boju ruszają osiemnastolatkowie z La Masii.

Przejdźmy jednak do Suáreza. Jestem przekonany, że Luis Enrique nie tylko nie prosił o ten transfer, ale również mógł się mu sprzeciwiać. Cules i zarząd wiedzieli swoje. Paradoksem jest, że trenerowi najpierw każe się grać na 70% posiadania piłki, a potem daje mu się do dyspozycji atak złożony z Neymara, Suáreza i Messiego. Rzadko zgadzam się z Johanem Cruyffem, ale muszę przyznać stuprocentową rację jego niedawnej wypowiedzi. Trzej wymienieni nigdy nie będą grać kolektywnie, to gwiazdy indywidualne, nie są przyzwyczajeni do gry zespołowej (Messi w mniejszym stopniu). W Barcelonie umiejętność wkomponowania się w grę powinna być pierwszym kryterium, jednak drużyna ta postępuje identycznie jak reprezentacja Hiszpanii, co opisałem we wcześniejszym artykule. Sytuacja jest bardzo podobna do Diego Costy w reprezentacji Hiszpanii.

foto: dunzo.net

Istotną kwestią jest również kara nałożona na Suareza przez FIFA, zabraniająca mu nawet trenowania z drużyną. Oczywiście nie uważam, że zostanie podtrzymana w apelacji, być może zostanie nawet drastycznie zmniejszona. Swoją drogą, wydaje mi się, że kary, które spotykają Barcelonę w ostatnim czasie, to wina wojny o stołek prezesa (tajemnicą poliszynela jest to, że Laporta ma w UEFA duże wpływy), ale to inny temat, który być może opiszę innym razem.

Jednak największym głupstwem popełnionym przez zarząd jest klauzula antypogryzieniowa zmniejszająca znacznie zarobki piłkarza w przypadku powtórzenia się jego psychopatycznego zachowania. Jeżeli zrobi to w pierwszym meczu, klub może stracić niezłe pieniądze, zważywszy na to, że gwiazdy futbolu lubią się obrażać. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie, żeby władze Barcy miały wystarczająco odwagi, by wprowadzić tę karę w życie.


Atak Barcelony może zostać skomponowany na kilka różnych sposobów, jednak można założyć, że Neymar pozostanie na lewym skrzydle. Brazylijczyk charakterystyką przypomina Suáreza, jednak ma słabsze warunki fizyczne i na innych pozycjach poza lewą stroną nie nadaje się do niczego. Niemniej jednak, podobnie jak Urugwajczyk, potrzebuje mnóstwo swobody i miejsca, na co w tym klubie nie ma co liczyć. Po jego przyporządkowaniu pozostają mamy dwa scenariusze: Suárez na prawej stronie i Messi w środku lub odwrotnie. Pierwszy ogranicza rolę byłego gracza Liverpoolu do krótkiego przyjąć-podać. Nie może dryblować do przodu kończąc dośrodkowaniem, bo to irracjonalne biorąc pod uwagę wzrost kolegów z drużyny (pomijając fakt, że to wbrew Jedynemu Słusznemu Systemowi Pięknej Gry W Piłkę), ani zejść do środka, jako że lewą nogą to tzw. kaczka, sraczka i padaczka. Neymar ma o tyle wygodną sytuację, że może zejść na swoją lepszą nogę, w przeciwieństwie do nowego nabytku Barcy. Drugi wariant natomiast zmniejsza rolę Messiego, co przez cules może zostać odebrane jako zamach na legendę. Do tego wszyscy pamiętamy, jak Messi spisywał się grając na skrzydle pod koniec ubiegłego roku. Co więcej, Suárez zostałby zmuszony do cofania się do środka pola, do czego również nie jest przyzwyczajony. 

Skład Barcelony będzie najprawdopodobniej wyglądał tak:


W praktyce za atak odpowiedzialnych będzie jedynie czterech graczy (chyba, że zagra Rakitić). To ustawienie bardziej przypomina drużynę grającą z kontry, nie tiki-taką, ale jedno jest pewne: styl zostanie. 

Przypominacie sobie taką jedną drużynę...


Jakieś aluzje? Skądże.

Defensorzy Barcy są wciąż bardzo wolni, więc każda kontra może być zabójcza. Jedynymi aspektami, który może pozwolić im osiągnąć przyzwoitą liczbę ligowych punktów, są respekt i reputacja, jakimi cieszą się zarówno indywidualności, jak i sama Barcelona.

Powyższy tekst jest subiektywnym zdaniem autora i nie jest oficjalnym stanowiskiem redakcji a o sporcie!

main foto: rtve.es

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv