aosporcieaosporcieaosporcie

9 grudnia 2021

Rekordowa frekwencja podczas Reiss Cup 2021. "Takie turnieje są potrzebne"


Jedenasta edycja turnieju Reiss Cup za nami! Kolejna odsłona inicjatywy Akademii Piłkarskiej Reissa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, a samym uczestnikom dostarczyła masę emocji. - Czuję lekką presję, ale przede wszystkim cieszę się, że tu jesteśmy - nie ukrywa Mikołaj, młody piłkarz z Inowrocławia.

Cykl Reiss Cup, będący inicjatywą Akademii Piłkarskiej Reissa we współpracy z Fundacją Piotra Reissa, od ponad dekady tworzy możliwość sprawdzenia się młodym adeptom futbolu w warunkach turniejowych. - Na wspaniałych obiektach - zauważa trener Adrian z Rogoźna. Zawody cieszą się dużym zainteresowaniem, mimo późnego terminu rozgrywania. Jest to bowiem impreza mikołajkowa, która ze względu na mnogość lokalizacji szkółek, a co za tym idzie liczbę zawodników, rozciąga się w czasie na kilka tygodni i wychodziła poza granice Poznania. Główna idea to oczywiście promowanie sportu, fair play oraz pozytywnych wzorców kibicowania, ponieważ podczas meczów zawodnicy mogą liczyć na gromkie wsparcie rodziny.

- To zawsze jest wydarzenie, do którego trzeba się przygotować, przyjechać. Jesteśmy z Bydgoszczy, więc można powiedzieć, że to wręcz wyprawa. Są emocje - komentuje pan Grzegorz, tata Joachima.

Intensywność, która pozwala na więcej

Na dębeckiej APR Arena dostrzegamy trzy boiska, stworzone z podziału sztucznej murawy znajdującej się pod tamtejszym "balonem". Intensywność rozgrywanych na nich meczów śmiało można określić mianem wysokiej, a zgromadzeni dookoła band rodzice ze sporym zaangażowaniem dopingują swe pociechy.

- Samo przygotowanie boisk mobilnych to spore przedsięwzięcie. Intensywność gry jest na nich bardzo duża, ponieważ nie ma tu rzutów z autów czy rożnych. Znajdujące się po bokach boiska bandy umożliwiają bardzo płynną i dynamiczną rozgrywkę, a wszystko po to, by zwiększyć liczbę kontaktów z piłką. To coś, co wyróżnia nasze turnieje - tłumaczy Mateusz Kaczor, koordynator lokalizacji oraz jeden z organizatorów turnieju Reiss Cup.

Gra na tak przygotowanym placu oraz w systemie czterech graczy w polu plus bramkarz - co niektórym może przypominać ustawienie znane z futsalu - to wyzwanie. - Czasem można zauważyć, że składy siedmio- czy ośmioosobowe pod koniec turnieju nie mają sił, właśnie ze względu na tę dynamikę - przyznaje Mateusz. Młodym adeptom futbolu odpowiada jednak taka forma rywalizacji. - Jest bardzo fajnie, a spotkania wymagające. Czuję się jednak dobrze - opowiada nam Antoni, piłkarz z Inowrocławia.

Liczy się sport i dobra zabawa

Zmagania drużyn podzielono na osiem różnych kategorii wiekowych. Ze względu na różny stopień zaawansowania oraz prezentowany poziomu w trzech z nich wydzielono też grupy: złotą, srebrną i brązową - decyzja o przystąpieniu do rozgrywek na danym szczeblu należała do trenerów poszczególnych zespołów.

Grupa A, czyli rocznik 2015 i młodsi rywalizowała na odmiennych zasadach niż starsze ekipy. Spotkania rozgrywano w dwójkach (bez bramkarza), nie liczono bramek ani nie przeprowadzano klasyfikacji. - Tu liczy się przede wszystkim sport i dobra zabawa. Na pełnowymiarowym boisku, dzięki umieszczeniu dodatkowych band, możemy pomieścić osiem czy nawet dwanaście placów umożliwiających grę w takim systemie. To zapewnia sporą intensywność, wiele kontaktów z piłką. Czas też jest oczywiście odpowiednio przystosowany do możliwości najmłodszych zawodników - wyjaśnia organizator.

I mimo, że każdego z uczestników, niezależnie od kategorii, nagrodzono medalem oraz małym upominkiem od akademii, nie oznacza to, że wśród zawodników brakowało pozytywnego, walecznego nastawienia. - Zawodnicy bardzo poważnie podchodzą do zawodów, niczym do meczu reprezentacji. Trenują, rozmawiają całą drogę, obmyślają strategię, więc można powiedzieć, że czuć od nich pełen profesjonalizm ­- przyznaje pani Sabina, mama jednego z reprezentantów bydgoskiego APR.

Ma to oczywiście wpływ na poziom zmagań. - Jest coraz wyższy. I to każdego roku, z czego się cieszymy, ale też staramy się odpowiednio dopasowywać ten kierunek rozwoju - nie ukrywa Kaczor.

Nie tylko chłopcy

Reiss Cup to nie tylko zmagania chłopców, ale też dziewczynek, których sporo można znaleźć w akademii. To odpowiedź na rosnące zainteresowanie dziewczyn, by grać w piłkę. Chęć ta z roku na rok nabiera na sile, a przykładów tego nie trzeba szukać daleko. - Czuję się dobrze, podoba mi się tu. Jak na razie nie mieliśmy problemów w żadnym z rozegranych meczów. Gram w piłkę od dawna, nie pamiętam nawet kiedy dokładnie. Lubię to, a wczoraj grałam też z młodszymi zawodnikami - opowiada Lena, piłkarka z Inowrocławia.

CZYTAJ TEŻ: Alicja Zając: "Sądzę, że można użyć tu słowa rodzina"

Gdy sytuacja uniemożliwia utworzenie zespołu dziewczęcego, eksperci nawołują o umożliwienie im gry z chłopcami. Tu jest to codziennością, także podczas samego turnieju.

- APR Ladies, czyli drużyna, która trenuje na naszej Arenie Dębiec, podczas sobotnich zmagań zaprezentowała się bardzo dobrze. I sportowo, i organizacyjnie. Mamy dla nich pewien "handicap" w postaci tego, że na turnieju w danej kategorii mogą grać także o dwa lata starsze dziewczynki niż wskazuje na to dany próg - wyjaśnia Mateusz. - Jeśli chodzi o inne lokalizacje, to tam też te dziewczynki się znajdują - dodaje.

Świetny materiał szkoleniowy

Poszczególne lokalizacje na co dzień mierzą się w ramach wielkopolsko-lubuskich lig piłkarskich. Mają tam możliwość sprawdzenia się nie tylko na tle kolegów z innych miejscowości, ale także reprezentantów Akademii Piłkarskiej Falubazu oraz Stali Gorzów.

- Okres wiosenno-jesienny to około czternaście tygodni gier w ramach ligi, więc intensywność jest duża. Zimą dochodzą do tego liczne turnieje, także prywatne, więc nie narzekamy. Są one nagrodą. Trenujemy, widzimy rozwój zawodników, ale trzeba to też zaprezentować w takich warunkach. To dla nich duża zabawa, coś innego, bo w Koninie nie mamy takiego balonu, pod którym możemy sobie pograć, więc dla niektórych może to być fajny bodziec - uważa Michał Kanty, trener drużyny B2 z APR Konin.

Tego typu zmagania to zatem świetny materiał szkoleniowy. - Jesteśmy tu kolejny rok z rzędu i zawsze wyciągamy jakieś wnioski, które później próbujemy przełożyć na treningi. Taka rywalizacja to łatwy sposób, by dostrzec nasze słabsze i mocniejsze strony - dodaje Błażej Małolepszy, trener drużyny z Inowrocławia, z czym zgadza się też pan Grzegorz. - Takie turnieje są chłopakom potrzebne, bo codziennie trenują, ale muszą się też sprawdzić, pograć z innymi drużynami, co pozwala im nabrać doświadczenia. To na pewno zaprocentuje w przyszłości.

Rekordowa frekwencja

Tegoroczna odsłona Reiss Cup cieszyła się rekordowym zainteresowaniem, bowiem w okresie 13 listopada - 5 grudnia zgromadziła ponad sześć tysięcy uczestników! Jeśli zestawić to z poprzednimi latami, to frekwencja o tysiące wyższa. - Myślę, że to fajne podsumowanie roku dla każdej z drużyn, lokalizacji, trenera, bo to możliwość sprawdzenia swoich umiejętności i poziomu w sportowym duchu - kwituje organizator.

Co jednak najważniejsze, to uśmiechy na twarzach zawodników, którzy z dnia na dzień czynią progres, a turnieje tego typu dają im możliwość zdobycia cennego doświadczenia. - Jest bardzo dobrze, fajna zabawa i atmosfera. Czuję lekką presję, ale przede wszystkim cieszę się, że tu jesteśmy - nie ukrywa Mikołaj, piłkarz z Inowrocławia.

Wiktoria Łabędzka

@w_labedzka
📷 Mateusz Dembowiak / Akademia Piłkarska Reissa

2 grudnia 2021

Filip Bednarek bohaterem Derbów Poznania. Bramkarz Lecha rośnie w siłę

foto: Damian Garbatowski

Przeglądając wypowiedzi czy analizy derbowego meczu Lecha z Wartą zakończonego zwycięstwem Kolejorza 2:0, znaczna część głosów jako bohatera spotkania wskazuje nie Ishaka czy Milicia. Serca kibiców zdobył na powrót Filip Bednarek. A jeszcze kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia. 

1 grudnia 2021

Wojciech Onsorge walczy o życie. "Z tygodnia na tydzień mam coraz mniej opcji"

foto: Piotr Leśniowski / Warta Poznań

Wojciech Onsorge na boisku nigdy nie odstawia nogi. Teraz lechita i warciarz musi jednak stoczyć poza nim najważniejszą walkę w swoim życiu.