23 września 2020

Trzeci międzynarodowy rodzynek

Mario Rodriguez
W niedzielnych Derbach Poznania w Warcie zadebiutował Mario Rodriguez. I choć brzmi to dość abstrakcyjnie, był to dopiero trzeci obcokrajowiec w historii, który zagrał w koszulce Zielonych w Ekstraklasie.

Pewnie sam skrzydłowy, który ma za sobą grę dla rezerw Realu Madryt, a w zeszłym sezonie zanotował jeden epizod w Primera División, nie spodziewał się, że już samym wejściem na boisko w 65. minucie niedzielnego spotkania przejdzie do historii. 

Duma Wildy znana jest ze stawiania na polskich, często nawet wywodzących się z regionu. Nie tylko pozwala jej to wyróżnić się na tle sprowadzającego co roku zagranicznych piłkarzy Lecha. Przede wszystkim nie wpędza klubu w często ryzykowne pod względem ekonomicznym transakcje sprowadzania piłkarzy o wątpliwej jakości sporotwej.

Na Mario Rodrigueza beniaminek się jednak skusił i nie ma się co mu w tym przypadku dziwić. 23-latek urodził się w Barcelonie, ale jest wychowankiem Królewskich. Po latach występów w zespołach młodzieżowych oraz rezerwach madryckiego klubu, przez dwa katalońskie zespoły, czyli Sabadell i rezerwy Girony, wreszcie dostał się do upragnionej La Ligi. Choć w minionych rozgrywkach w Granadzie rozegrał w niej wspomniany już jeden mecz (do tego dołożył też występ w Pucharze Króla), jego CV jak na standardy powracającej do elity Warty wygląda całkiem solidnie.

Trzeci stranieri

Hiszpan jest obecnie jednym z dwóch obcokrajowców w Warcie. W tym oknie transferowym do ekipy dołączył jeszcze fiński obrońca Robert Ivanov (więcej o nim możecie dowiedzieć się z lektury mojego wywiadu z Mateuszem Dubiczeńko). Już od dawien dawna nie zdarzyło się, by Zieloni w swojej kadrze mieli aż dwóch piłkarzy spoza Polski. Przez ostatnie sezony jej barwy reprezentował jedynie ukraiński skrzydłowy Serhij Napołow. Żeby cofnąć się do kolejnego obcokrajowca, należy sięgnąć do 2013 roku i chińskiego rodzynka w osobie Yu Fei.


Dotychczas w historii występów Warty Poznań w najwyższej klasie rozgrywkowej, poza Rodriguezem, mieliśmy zaledwie dwóch innych obcokrajowców. Pierwszy z nich, Mykoła Sycz, przywędrował do niej w połowie 1993 roku z Chemika Bydgoszcz. Defensor ostatecznie rozegrał jednak dla Dumy Wildy zaledwie cztery spotkania i szybko powrócił na Ukrainę. Tam zakończył też swoją piłkarską karierę, a następnie został trenerem fustalu w rodzinnym Lwowie. Z tamtejszą Enerhiją jako jej szkoleniowiec w 2007 roku zdołał wywalczyć mistrzostwo kraju.

Mniej więcej rok po przyjściu Sycza, jesienią 1994 roku do Warty trafił inny zagraniczny piłkarzy. John Piri do stolicy Wielkopolski trafił u schyłku swojej ciekawej kariery, po sezonie spędzonym w Sokole Pniewy. Urodzony jeszcze na terenie Rodezji Południowej (dzisiejsze Zimbabwe) pomocnik dla dwukrotnego mistrza Polski również rozegrał cztery spotkania. Choć więc futbolu nad Wisłą nie zawojował, w swojej ojczyźnie ma status legendy. Trudno ustalić, ile razy zagrał dla reprezentacji narodowej, ale według nieoficjalnych danych liczba ta kręci się wokół setki. W tamtejszym futbolu działa zresztą do dzisiaj.

Wydaje się, że Mario Rodriguez pod względem liczby występów w Warcie powinien dość szybko przebić dokonania powyższej dwójki. Oby tylko za statystyką rozegranych meczów, doszły do tego gole i asysty. Od wychowanka takiego klubu jak Real na poziomie Ekstraklasy chyba po prostu powinniśmy tego wymagać.

Jeśli chcecie natomiast przeczytać o wszystkich obcokrajowcach, którzy wystąpili w barwach Warty Poznań, polecam lekturę mojego tekstu "Jeden grał z Szewczenką, drugi z Drogą, a trzeci... w futsal, czyli obcokrajowcy w Warcie Poznań", który jakiś czas temu został opublikowany na oficjalnej stronie Internetowej wildeckiego klubu.

Piotrek Przyborowski
@P_Przyborowski
📷 Piotr Leśniowski / Warta Poznań

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv