6 lipca 2020

Transferowe Gwiezdne Wojny. W roli głównej: Damjan Bohar


Gdy na rynku co jakiś czas pojawia się nieco ciekawszy, jak na polskie warunki, piłkarz, z marszu możemy przypuszczać, że będą rywalizowały o niego Legia Warszawa i Lech Poznań. Tego lata ta walka może być jednak bardzo zacięta. Po Mikaelu Ishaku teraz, jak twierdzi "Super Express", na radarze obu klubów pojawił się piłkarz dużo bardziej znany polskim kibiciom - to Damjan Bohar z Zagłębia Lubin.


Sylwetkę Ishaka opisaliśmy kilka dni temu. W jego przypadku sprawa jest prosta. Facetowi kończy się kontrakt w FC Nürnberg, zaraz zagra jeszcze baraże o utrzymanie w 2. Bundeslidze, po których czmychnie z bawarskiego klubu. Czy pozostanie w Niemczech albo wróci do Szwecji? Tego nie wiadomo. W niedawnych wywiadach wspominał, że przez pandemię raczej nie trafia do niego wiele ofert. Być może więc skorzysta z biletu zwanego "Ekstraklasa" i trafi na Bułgarską lub Łazienkowską, gdzie latem będą szukać nowego napastnika.

W przypadku Bohara sytuacja jest jednak inna. Słowieniec to jedna z gwiazd naszej ligi. Do Zagłębia trafił przed sezonem 2018/2019 i niemal z miejsca stał się gwiazdą nie tylko Miedziowych, ale i całej Ekstraklasy. W swoim pierwszym sezonie w Lubinie zanotował dziesięć trafień i siedem asyst, w obecnych rozgrywkach ma z kolei na swoim koncie już 15 goli i pięć asyst. To m.in. jego bramka zdobyta w jesiennym spotkaniu przy Bułgarskiej zapewniła wówczas ekipie z Dolnego Śląska trzy punkty.

Zagłębie w obecnym sezonie nie zdołało jednak awansować do grupy mistrzowskiej, a nawet jak już w niej grało, to raczej nie biło się o najwyższe cele. A te stawia sobie zapewne skrzydłowy, który z Mariborem liznął Ligi Mistrzów (ma w niej na koncie 12 meczów w fazie grupowej i gole przeciwko Schalke i Spartakowi) oraz Ligi Europy (w sumie dziewięć występów w grupie). Mimo całkiem solidnego doświadczenia w europejskich pucharach, w reprezentacji Słowenii póki co za bardzo nie zaistniał - rozegrał dla niej ledwie trzy spotkania, w tym dwa w czerwcu zeszłego roku już jako zawodnik Zagłębia. Pewnie liczy na to, że do kadry jeszcze bliżej będzie mu z któregoś z topowych polskich klubów.

Druga w historii Mariboru bramka w Lidze Mistrzów. Ostatecznie trafienie Bohara dało mistrzom Słowenii remis 1:1.

Teraz ważne jest, by to Zagłębie się określiło, ile spodziewa się zainkasować za swojego gwiazdora. Z jednej strony, ta kwota nie powinna być aż tak wygórowana. Jego kontrakt z klubem wygasa wraz z końcem przyszłego sezonu, a w październiku 2021 Słoweniec skończy swoje 30. urodziny. Z drugiej strony, pamiętając drobiazgowe negocjacje przy okazji ewentualnego zimowego transferu Alana Czerwińskiego do Lecha (prawy defensor już wcześniej związał się od nowego sezonu z Lechem), niewykluczone, że i w przypadku Bohara rozmowy z Miedziowymi wcale nie będą takie łatwe.

Walka o podpis Słoweńca może być jedną z najciekawszych sag transferowych ostatnich lat. Potyczki na tym polu pomiędzy Lechem i Legią to bowiem nic nowego. Wiosną i latem 2018 oba kluby stoczyły prawdziwą batalię o Carlitosa. Choć ówczesny gwiazdor Wisły Kraków, był rzekomo o krok od związania się z Kolejorzem, ostatecznie trafił do stolicy, gdzie został trzecim najlepszym strzelcem sezonu 2018/2019. 

Jeszcze większa bitwa dotyczyła jednak transferu Henrika Ojamaa, który wiosną 2013 roku gościł nawet na meczu Lecha Poznań z Koroną Kielce, ale ostatecznie do stolicy Wielkopolski nie trafił. Kolejorz zrezygnował z walki do Estończyka, kiedy jego ówczesny klub, Motherwell, odrzucił ofertę Lecha opiewającą na 200 tysięcy funtów. W momencie, kiedy z dealu wycofała się Duma Wielkopolski, do akcji wkroczyła Legia, rzuciła na stół od razu 300 tysięcy i ściągnęła do siebie skrzydłowego. Ten kompletnie nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei. W sezonie 2013/2014 strzelił dla Wojskowych zaledwie dwa gole. Wytrzymał jeszcze pół kolejnego sezonu, by zimą 2015 najpierw powrócić do Szkocji, a potem rozpocząć swoją wędrówkę po Europie, która koniec końców znów sprowadziła go do Polski - najpierw do Miedzi Legnica, a teraz Widzewa Łódź.


Jakkolwiek rozstrzygnie się sprawa Bohara, jedno jest niemal pewne. Lech latem będzie poszukiwał nowego skrzydłowego. Wypożyczony Tymoteusz Klupś w Piaście niemal nie gra, wielka niewiadoma dotyczy przyszłości w stolicy Wielkopolski João Amarala, po sezonie Kolejorza najprawdopodobniej opuści Kamil Jóźwiak, a i na Tymoteusza Puchacza z pewnością pojawiłoby się kilku chętnych. W takim wypadku transfer doświadczonego i sprawdzonego w Ekstraklasie Słoweńca okazałby się świetnym rozwiązaniem. Pytanie tylko, na ile możliwym do zrealizowania.





0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv