15 kwietnia 2020

Biegacze walczą o przetrwanie. Artur Kujawiński: Cała branża stanęła na krawędzi!


Tysiące biegaczy gromadzących się na ulicach Poznania z uśmiechami na twarzy i zakwasami w mięśniach. Stolica Wielkopolski jako jedna kolebek krajowej sceny maratońskiej była stałym punktem w terminarzu wielu biegaczek i biegaczy. Teraz wszyscy oni mogą mieć problem, a wszystko przez koronawirusa. - Niektóre biegi już się nigdy nie odbędą - przewiduje Artur Kujawiński, ultramaratończyk, ale też organizator wielu imprez biegowych. Poznaniak, podobnie jak wielu jego koleżanek i kolegów, się jednak nie poddaje i zamierza walczyć o przetrwanie swojego ukochanego sportu. 

Na przestrzeni ostatnich lat w Polsce pojawiła się masa imprez biegowych, które z roku na rok gromadziły coraz to większą rzeszę uczestników. Teraz ich organizatorzy w związku z pandemią muszą jednak zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem. Wiele biegów już teraz zostało odwołanych, a wielu organizatorów podejmie podobne decyzje w ciągu najbliższych tygodni. By przetrwać, zarówno biegacze, jak i kolarze czy triathloniści potrzebują wsparci ze strony państwa. Dlatego właśnie wystosowali apel do Ministra Sportu, w którym proszą o pomoc dla branży sportowej w zwalczeniu negatywnych skutków gospodarczych epidemii koronawirusa.

Pod apelem dotychczas podpisało się blisko 800 osób, w tym m.in. doskonale znany dziennikarz aktualnie Kanału Sportowego Tomasz Smokowski wraz z żoną Adą, którzy zasłynęli organizacją biegów 1MILA. Wśród sygnatariuszy apelu jest też Artur Kujawiński. Poznański ultramaratończyk, który niedawno opowiedział mi, jak przebiegł całą Szkocję, tym razem stoi przed równie dużym wyzwaniem. Jako jeden z największych popularyzatorów biegania w stolicy Wielkopolski wraz z grupą innych lokalnych zapaleńców próbuje uratować ten sport również nad Wartą.

Piotrek Przyborowski: - Recordowa Dziesiątka odwołana, Poznań Półmaraton przeniesiony na jesień. Które jeszcze imprezy biegowe w regionie odbędą się w późniejszym terminie lub musiały zostać po prostu odwołane?

Artur Kujawiński: - Na tą chwilę Recordowa Dziesiątka została przeniesiona na termin letni. W tym czasie, dokładniej w ostatnim tygodniu lipca mamy zaplanowany Nocny Bieg Recordowa Piątka i mocno liczymy, że latem w Polsce biegi będą odbywały się już normalnie. W Chinach rozgrywane są już biegi do pół tysiąca osób, właśnie zakończono również ponad 70-dniową kwarantannę miasta Wuchan. Wiemy jednak, że na tę chwilę zarówno w Wielkopolsce, jak i w Polsce prawie wszystkie biegi planowane do końca maja, a również część tych z terminem już czerwcowym zostały odwołane. Wielu organizatorów nie przenosi nawet swoich imprez na jesień, ponieważ terminy jesienne już są przepełnione, a kalendarz pęka w szwach. W takim wypadku organizatorzy decydują o ostatecznym odwołaniu tegorocznej edycji. Oprócz panującej pandemii biegi są odwoływane, ponieważ obecnie nie ma możliwości przygotować ich pod względem logistycznym, a należy pamiętać, że przygotowanie tak dużej imprezy trwa często wiele miesięcy. W obecnej sytuacji, kiedy nie ma możliwości się wspólnie zebrać, nie ma mowy nie tylko o prawidłowej logistyce, ale nawet produkcji elementów potrzebnych do organizacji takiego biegu. To wszystko zakłóca zatem prawidłową koordynację działań i dezorganizuje harmonogram przygotowań dla organizatora i sponsorów.

Artur Kujawiński w 2018 roku przygotowywał słuchaczy Radia Eska do udziału w Poznań Półmaraton. Kilka tygodni temu impreza, która miała odbyć się w przyszłą niedzielę, została przełożona na jesień i zostanie zorganizowana tego samego dnia co Poznań Maraton | 📷 Facebook /  Poznań Maraton

- Co w tym momencie jest dla Pana cięższe: odwoływanie kolejnych imprez czy fakt, że w sumie nikt nie wie, kiedy sytuacja zostanie ustabilizowana?

- Zarówno dla organizatora pod względem organizacyjnym, jak i dla biegaczy, którzy planują treningi i formę pod określoną datę najtrudniejsze to brak konkretnej daty. Brak daty, kiedy to wszystko wróci do normy. Gdybyśmy znali dzień, od którego oficjalnie ruszą znowu biegi uliczne w Polsce, to każdy mógłby odpowiednio w czasie zaplanować swoje działania. U wielu biegaczek i biegaczy zauważa się spadek motywacji do treningów. Jak najszybsze ustabilizowanie się sytuacji w kraju jest zatem bardzo pożądane.

- W ostatnich latach rodzina biegowa co roku powiększała się o kolejne setki czy tysiące osób. Jaka przyszłość czeka bieganie, jeśli w dalszym ciągu świat będzie musiał walczyć z pandemią?

- Tutaj mamy kilka wariantów. Jeżeli wszystko się uspokoi, to na jesień nastąpi duży bum startów, ponieważ wszyscy będą spragnieni udziału w biegach, spotkań ze znajomymi podczas tych imprez, będą  po prostu chcieli poczuć wolność i atmosferę zawodów. Już teraz czytamy, że biegaczki i biegacze nie mogą się doczekać by móc wziąć udział w jakimkolwiek starcie. Z drugiej strony, wielu organizatorów nie wytrzyma obecnej sytuacji. Przewiduje się, że niektóre biegi już nigdy więcej się nie odbędą. Przetrwają zatem najsilniejsi i najlepiej zorganizowani. Mam nadzieję, że mimo wszystko przyszły rok będzie udany jeśli chodzi o frekwencję na biegach ulicznych i górskich.

- Prezes Lecha Poznań w wywiadach wspominał, że przez koronawirusa i wstrzymanie rozgrywek ligowych tylko do końca sezonu Kolejorz straci od 10 do 25 milionów złotych, co stanowi spory procent (być może nawet jedną trzecią) jego rocznego budżetu. Czy pod względem procentowym straty organizatorów biegowych wydarzeń sportowych te straty będą podobne?

- Organizatorzy cały czas liczą straty. W innej sytuacji są ci, którzy zdecydowali się przenieść biegi na jesienny termin. Przed nimi nadal dużo pracy tej organizacyjnej i tej związanej z budżetem. Dużym problemem w najbliższych latach będzie pozyskiwanie sponsorów. Liczymy jednak, że wspólnie razem przetrwamy ten trudny czas i długoletnia współpraca będzie kontynuowana przez wielu sponsorów i partnerów.

- Zdecydowana większość sygnatariuszy apelu to jednak przedstawiciele świata biegowego. Czy nie sądzi Pan, że warto by go rozpropagować również wśród fanatyków innych sportów, w tym piłki nożnej? Czy razem nie byłoby Wam wszystkim łatwiej wywalczyć wsparcia od państwa?

- Obecnie apelujemy razem z triathlonistami i kolarzami, łączymy siły i chcemy zwrócić uwagę na ciężką sytuację organizatorów wielu dyscyplin, a co za tym idzie setek, a nawet tysięcy podmiotów współpracujących przy organizacji imprez sportowych. Za nimi z kolei stoją setki tysięcy miejsc pracy. Cała branża zatem stanęła na krawędzi.

Artur Kujawiński jest wielkim propagatorem biegania w naszym mieście, ale sam podróżuje też po całym świecie. W zeszłym roku pokonał ultramaraton przez całą Szkocję. Teraz jako organizator imprez biegowych stoi przed równie ciężkim wyzwaniem | 📷 Artur Kujawiński / Archiwum prywatne

- Czy sądzi Pan, że wszystkie z proponowanych przez organizatorów rozwiązań są takie niezbędne? Sądzę, że to mówiące o braku możliwości zwrotu/ograniczone możliwości zwrotu opłaty startowej zawodnika w przypadku nowego terminu planowanego wydarzenia jest dość ryzykowną opcją, która może oddalić organizatorów od sportowców-amatorów...

- To jeden z wariantów. Wszystko zależy od tego, na ile dni przed terminem imprezy zostanie ona odwołana lub przeniesiona. Np. gdy organizator poniósł już większość kosztów, to wówczas taki zwrot jest niemożliwy. Przecież aby przygotować bieg, trzeba opłacić wiele elementów organizacyjnych z wyprzedzeniem,  przygotowania trwają miesiącami i to też kosztuje. Ponieważ wpisowe uczestników pokrywa tylko część kosztów organizacji na kilka czy kilkanaście dni przed biegiem, organizator nie dysponuje już owym wpisowym, które zostało odpowiednio spożytkowane na przygotowanie biegu. Aby dopiąć budżet imprezy, potrzebni są sponsorzy oraz różne formy dotacji i dofinansowań. Dlatego takie rozwiązanie wynika z realiów jakie mają miejsce. To trudna sytuacja zarówno dla uczestników, jak i organizatorów.

- A czy sportowcy, uczestnicy biegów mogą jakoś inaczej pomóc przetrwać organizatorom imprez, w których uczestniczą, w tym niezwykle ciężkim dla całej branży czasie?

- Na tą chwilę wystosowaliśmy apel do uczestników, aby wystartowali oni u organizatora w późniejszym terminie i traktujemy to jako takie wzajemne podanie ręki. O ile dla danej osoby wpisowe to przeważnie kilkadziesiąt złotych, to dla organizatora to suma tysięcy owych wpisowych, co przy poniesieniu kosztów przygotowania biegu i jednoczesnym zwrocie wpisowego wiązałoby się w zasadzie z likwidacją imprezy z kalendarza biegów. Sami jako organizatorzy jesteśmy biegaczami i wiemy, co czują biegaczki i biegacze. W tym trudnym dla wszystkich czasie, wzajemne zrozumienie i wyrozumiałość są niezbędne. Tylko one sprawią, że w przyszłym roku wciąż będzie kto miał organizować imprezy sportowe. Miejmy nadzieję, że wszyscy spotkamy się wtedy na starcie!

Piotrek Przyborowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv