7 listopada 2019

Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły


Lech Poznań mocno dołuje i to nie tylko w tym sezonie, ale wciąż trudno jest nam przyznać, że Duma Wielkopolski stała się ligowym średniakiem. Ciekawa jest w tym wszystkim rola trenerów - jak wyglądały początki Ivana Djurdjevicia w Poznaniu w sezonie 2018/19, a jak sezon później (wciąż) radzi sobie Dariusz Żuraw? Wynik tej "konfrontacji" może zaskakiwać.

Znany z boiskowej zadziorności Serb zaczął swój debiutancki sezon bardzo dobrze. Seria czterech zwycięstw z rzędu była dość imponująca. Bo choć trzeba szczerze powiedzieć, że były to często dość szczęśliwe wygrane, to każdy w Poznaniu był wtedy przekonany, że szczęście sprzyja lepszym - w tym przypadku Lechowi.

Potem jednak przyszedł, bardzo popularny w minionych latach w Poznaniu kryzys. Pięć spotkań, w którym Lech Djuki zdobył tylko jeden punkt, remisując z Górnikiem Zabrze. Później znowu było, delikatnie mówiąc, średnio - Lechici zdołali ograć jedynie Miedź Legnica i Koronę Kielce 2:1. Z kolei porażki nad morzem z Lechią i Pogonią, a przede wszystkim odpadnięcie z Rakowem Częstochowa z Pucharu Polski przechyliły szalę goryczy w zarządzie i zapadła decyzja o zwolnieniu Ivana Djurdjevicia.

Obecnie jesteśmy mniej więcej w podobnym momencie sezonu. Lech znowu jest mizerny, ale jeszcze na razie raczej nie mówi się głośno o zwolnieniu Żurawia, którego skład został przecież dosyć mocno przebudowany przed sezonem. Etatowy trener tymczasowy swojego pierwszego sezonu w roli prawowitego opiekuna Kolejorza nie może wspominać wcale lepiej niż Serb.

1,36 punktu na mecz to bilans Ivana Djurdjevicia na ławce trenerskiej Kolejorza. Ta sama statystyka w przypadku Żurawia, od kiedy ten już na stałe prowadzi Lecha jako pierwszy trener, wynosi 1,42 puntku 

Zaczął w dobrym stylu - od remisu, ale za to z mistrzem Polski i to na wyjeździe. Po tym były dwa triumfy i mecz ze Śląskiem, przed którym wydawało się, że do stolicy Wielkopolski wróciła moda na Lecha. Kibice znów uwierzyli, że to będzie ten sezon. Niestety Poznań znowu się zachłysnął - podopieczni Żurawia przy ponad 30 tysięcy kibiców przegrali 1-3 ze Śląskiem, a następnie zremisowali bezbramkowo z fatalną (wtedy) Arką. Po zwycięstwie nad beniaminkiem z Częstochowy 3:2 znowu przyszedł czas na trzy mecze z zaledwie jednym punktem. Humory w Poznaniu poprawiły co prawda spotkania z Górnikiem i Wisłą Kraków, ale to też nie na długo. Cieszyć tak naprawdę pod względem wynikowym może fakt, że Lech wciąż gra w Pucharze Polski - w 1/8 finału jego rywalem będzie Stal Stalowa Wola.


Ciekawie zatem zrobiło się w Poznaniu - nie wiemy jak bardzo rozgrzany jest obecnie trenerski fotel. Czy włodarze klubu, tak jak zapowiadali, spokojnie podejdą do słabych wyników w tym sezonie i uwierzą, że stawianie na młodych przyniesie efekty w następnych sezonach? Nie chce się wierzyć, by znów mogło być inaczej, ale zarówno sam Lech jako drużyna, jak i zarząd już nieraz pokazali, że dla nich nie ma rzeczy niemożliwych. Oczywiście w złym tego słowa aspekcie...

Mateusz Włodarczyk
📷 Oskar Jahns / Roger Gorączniak

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv