6 maja 2019

"Poznań stawia na taekwondo!"


- Przeprowadzka do Poznania była najlepszą decyzją w mojej karierze - tak uważa mistrzyni Europy w taekwondo Aleksandra Kowalczuk. Olsztynianka w rozmowie z Piotrkiem Przyborowskim opowiada m.in. o sytuacji tego sportu w Poznaniu, łączeniu treningów ze studiami czy też jej miłości do psów. 

Ostatnie dwa lata były dla Ciebie wyjątkowe. Srebro na Uniwersjadzie w Tajpej w 2017 i mistrzostwo Europy w Kazaniu rok później. Można powiedzieć, że przeprowadzka z Olsztyna do Poznania chyba Ci posłużyła?

- W 2016 postanowiłam przenieść się z Olsztyna do Poznania i szczerze uważam, że była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam. Trenując w Olsztynie, doszłam do naprawdę wysokiego poziomu, ale nie było to maksimum moich możliwości. Zawsze na zawodach czegoś brakowało, żeby wbić się do strefy medalowej, a teraz wyniki mówią same za siebie.

Olsztyn to taka polska kolebka taekwondo, prawda? A jak wygląda sytuacja tego sportu w Poznaniu?

- Na pewno Olsztyn ma jeden z lepszych klubów w Polsce. Jakby spojrzeć na klasyfikacje generalną Mistrzostw Polski z ostatnich lat, na podium przeważnie znajduje się Poznań, Olsztyn i Warszawa.

Wielu poznańskich sportowców narzeka na infrastrukturę w naszym mieście. Ciebie do studiowania na tutejszym AWF-ie zachęciły właśnie warunki, która uczelnia zapewnia tu swoim studentom. Jak możesz porównać je do tych, które mają Twoje koleżanki i koledzy z innych miast?

- Porównując poznański AWF do innych uczelni, naprawdę nie mam na co narzekać. Nie miałam problemu z załatwieniem sobie ITS (Indywidualny Tok Studiów - przyp. red.) lub pisaniem kolokwiów i egzaminów w innym terminie. Również moje częste nieobecności z powodu wyjazdów nie stanowiły aż tak bardzo problemów, czego nie mogą powiedzieć moi znajomi z innych uczelni. Oczywiście nie zawsze było kolorowo, ale naprawdę nie widzę powodu do marudzenia.

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak w zeszłym roku mówił bardzo dużo dobrych słów poznańskim taekwondo i dokonania Twojego klubu. Czy poza tymi pochwałami idzie również realne wsparcie ze strony Miasta?

- Jak najbardziej. Dwa lata temu została wyremontowana i oddana do użytku sala przy ul. Reymonta, na której obecnie trenujemy. Ja osobiście z kolei za dobre osiągnięcia w ubiegłym roku otrzymałam od miasta stypendium.


Jak wygląda tydzień w wykonaniu czołowej polskiej taekwondzistki? Jak udaje Ci się łączyć życie studenta (i życie studenckie) z karierą sportową?

- W tym roku większość czasu spędzamy na zawodach i zgrupowaniach. Obecnie wracam z już piątego, więc na uczelni prawie mnie nie ma. Często jest tak, że wracamy z jednego zgrupowania, mamy 1-3 dni wolnego, po czym znowu pakujemy się w pociąg lub samochód i jedziemy dalej na kolejny obóz lub zawody.

Już za miesiąc czekają Cię Mistrzostwa Świata. Jakiego wyniku oczekujesz w Manchesterze?

- Chyba nie będę tu odkrywcza. Jak każdy sportowiec jadący na zawody, chciałabym stanąć na najwyższym stopniu podium!

W wywiadach nie ukrywasz jednak, że Twoim głównym celem są przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Czujesz, że stać Cię w Japonii na medal?

- Na chwilę obecną nie skupiam się aż tak bardzo na Igrzyskach. Po drodze mam dużo ważnych startów, w tym Mistrzostwa Świata czy Grand Prix, które zadecydują o tym, czy dostanę się do Tokio z rankingu, czy będę musiała bić się w kwalifikacjach.

Taekwondo trenuje też Twoja młodsza siostra Oliwia. Spodziewasz się, że może w przyszłości dorównać ona siostrze w tym sporcie?

- Bardzo bym chciała, choć postawiłam jej chyba wysoko poprzeczkę! Zawsze bardzo przeżywam jej walki, myślę, że nawet bardziej niż ona sama, ale staram się tego zbytnio nie pokazywać.

Zanim zaczęłaś uprawiać taekwondo, zajmowałaś się jednak innymi sportami. Który z nich okazał się pomocny, kiedy zacząłeś już walczyć?

- W podstawówce tańczyłam i chodziłam na gimnastykę. Nie trwało to długo, więc ciężko powiedzieć, czy któryś z tych sportów rzeczywiście mi jakoś szczególnie pomógł. Na pewno rozciąganie na gimnastyce było super, bo w taekwondo również jest ono bardzo ważne.

Oprócz pracy i studiów uwielbiasz też pomagać. Opiekujesz się psiakami ze schroniska. Skąd się wzięła Twoja miłość do zwierząt? Traktujesz przebywanie z nimi jako odskocznię od codzienności?

- Niestety coraz rzadziej bywam w schronisku, bo po prostu nie mam czasu. Ale zawsze jak wracam do Olsztyna, z chęcią jadę, biorę psiaki na smycz i idziemy do lasu. Nie jest to wolontariat, więc nie wiem, czy można tu mówić o opiece, ale wzięcie psa na długi spacer jest bardzo pomocne dla niego, jak i dla mnie. W końcu ruch to zdrowie.


Spędzasz blisko połowę roku poza domem. Kiedy jednak już jesteś w nim, co lubisz robić? Książki, Netflix czy może jednak czas spędzony na świeżym powietrzu?

- Na książki i Netfliksa mam czas na zgrupowaniach pomiędzy treningami. Za to jak wracam do domu, spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi.

A jak wygląda ta sytuacja w Poznaniu? Masz jakieś swoje ulubione miejsca?

- Salę na Reymonta! (śmiech) Nie mam tutaj specjalnie ulubionych miejsc, lubię za to chodzić ze znajomymi po knajpach, próbować różnych smaków.

Ostatnio mogliśmy Cię obserwować podczas m.in. bardzo dobrych występów na Grand Prix w Belgii. A czy będziemy mieli też okazję zobaczyć Aleksandrę Kowalczuk w akcji podczas zawodów w kraju? Albo może nawet więcej – w Poznaniu?

- W Poznaniu niestety nie, ale w drugiej połowie 2019 w Toruniu odbędą się Mistrzostwa Polski, a we wrześniu w Warszawie Puchar Świata. Można przyjechać, obejrzeć, pokibicować. Serdecznie wszystkich zapraszam!

Mówiłaś, że dla teakwondzisty najlepszy wiek to 18-25 lat. Chociaż tak naprawdę dopiero niedawno weszłaś w ten okres, masz już gdzieś z tyłu głowy, czym będziesz zajmować się po karierze?

- W głowie mam masę przeróżnych planów! Zobaczymy, czy coś z tego będzie, ale na razie mocno skupiam się na tym, co jest teraz i staram się nie wybiegać za daleko w przyszłość.

Narciarzom życzy się połamania nart. A czego należy życzyć teakwondzistom? 

- Hmm... Połamania nóg?!

→ Aleksandra Kowalczuk przygotowuje się teraz do Mistrzostw Świata w taekwondo, które już w dniach 15-19 maja odbędą się w Manchesterze. Jeśli chcecie dostać informacje z pierwszej ręki, już teraz gorąco zachęcam do odwiedzenia fanpage'a Oli na Facebooku, który jest dostępny po kliknięciu w ten link.

Piotrek Przyborowski
📷 Archiwum Prywatne Aleksandry Kowalczuk (Facebook)

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv