5 grudnia 2017

"Wyników nie ma, ale też jest...", czyli skandynawski luz-blues. Piast Gliwice - Lech Poznań 0:0


Mikołajkowa kolejka, powoli świąteczna atmosfera, o której świadczyła też kondycja murawy na Tesco Arenie gliwickim stadionie. Chyba jednak kibice Lecha Poznań byli w minionym roku niegrzeczni, bowiem trzech punktów od swoich piłkarzy nie dostali. Kolejorz bezbramkowo zremisował z Piastem i podtrzymał swoją fatalną wyjazdową formę.

Pewnie gdyby nie VAR, z niedzielnego spotkania 18. kolejki Ekstraklasy najbardziej zapamiętalibyśmy błyskotliwy rajd Darko Jevticia z 5. minuty. Szwajcar zaczął swój sprint z piłką mniej więcej na 25. metrze od swojej bramki, z zakończył tuż przed polem karnym gospodarzy. Jego strzał zdołał jednak wybronić Jakub Szmatuła.

Potem w pierwszej części gry było jeszcze oczywiście standardowe VAR-owe zamieszanie. Po rzucie wolnym w 21. minucie początkowo sędzia Bartosz Frankowski wskazał na jedenasty metr po tym, jak uznał, że piłkę ręką odbił jeden z obrońców Piasta. Ostatecznie jednak przyszła powtóreczka i... Kolejorz rzut karny stracił.
Jeszcze przed przerwą raz ukąsił Jevtić, ale i w tym przypadku lepszy okazał się Szmatuła. W doliczonym czasie gry tej części spotkania doświadczonego golkipera Piastunek wyręczył za to po strzale Macieja Makuszewskiego poprzeczka.

Po przerwie gry już mieliśmy już jak na lekarstwo, nie zabrakło za to tzw. Skandalozy. Wśród Lechitów wciąż najaktywniejszy był Jevtić, ale tym razem jego strzały okazały się niecelne. Podobnie zresztą nie do końca trafne były decyzje sędziego Frankowskiego. Wydaje się, że kiedy w polu karnym przewracani byli Maciej Gajos oraz Łukasz Trałka, przynajmniej w jednej z tych sytuacji arbiter mógł pokusić się o wskazanie na wapno. Tymczasem postanowił wyrzucić na trybuny trenera Nenada Bjelicę. Damian Smyk z Wyborczej od razu zaprezentował więc ciekawą statystykę: chorwacki szkoleniowiec w obecnym sezonie częściej lądował na trybunach (2), niż Nicki Bille Nielsen strzelił goli (1). Ten drugi delikwent ze względu na kontuzję do Gliwic zresztą nie pojechał, a ostatnio ma poza tym kolejny problem... taki trochę do dupy.
W końcówce Bjelica dał szansę powrotu na boisko po raz pierwszy od 5. (!) kolejki Kamilowi Jóźwiakowi, a także wprowadził Denissa Rakelsa. To właśnie Łotysz już w doliczonym czasie gry fatalnie zmarnował setkę, uderzając piłkę głową wprost w poprzeczkę.

Lech Poznań po raz ostatni na Śląsku był niemal miesiąc temu. 4 listopada przegrał w Zabrzu z Górnikiem. Tamten mecz też sędziował Bartosz Frankowski. Różnice? W Gliwicach nie pojawiło się 24, lecz tylko 4 tysiące kibiców. W bramce za lekko kontuzjowanego Matusa Putnockiego pojawił się Jasmin Burić. Za to wynik choć teoretycznie dla Kolejorza nieco lepszy, to wyjazdowa forma Lecha wciąż martwi. Poznaniacy w delegacji po raz ostatni wygrali... 20 sierpnia z Bruk-Betem. Szansa na przełamanie w przyszłym tygodniu w Lubinie. Ostatnia taka okazja w tym roku.

Piast Gliwice - Lech Poznań 0:0
3.12.2017, Stadion Miejski w Gliwicach, 15:30

Gole: No właśnie brak. Znowu.

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła – Martin Konczkowski, Uros Korun, Hebert Silva Santos, Marcin Pietrowski – Stojan Vranjes (46. Gerard Badia), Patryk Dziczek, Konstantin Vassiljev – Martin Bukata, Michal Papadopulos (68. Karol Angielski), Mateusz Mak (83. Joel Valencia)

Lech Poznań: Jasmin Burić – Robert Gumny, Emir DIlaver, Rafał Janicki, Volodymyr Kostevych – Łukasz Trałka, Maciej Gajos – Nicklas Barkroth (71. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić (85. Radosław Majewski), Maciej Makuszewski – Christian Gytkjaer (71. Deniss Rakels)

Kartki: Bukata, Korun - Dilaver (żółte)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 4569

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Canal+

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv