31 sierpnia 2015

Remis w wygranym meczu


Warta Poznań zremisowała ze Startem Warlubie 2:2 w meczu czwartej kolejki 3 ligi kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. Mimo prowadzenia do przerwy 2:0 Zieloni pozwolili gościom wyrównać, co z pewnością nie jest powodem do dumy i pozostaje mieć nadzieję na szybką rehabilitację.

Mecz zaczął się bardzo niemrawo, w pierwszych 30 minutach nie wydarzyło się praktycznie nic wartego uwagi, poza ciekawym uderzeniem Łukasza Spławskiego z 16 metrów w 29. minucie, po którym piłka poszybowała nieznacznie ponad bramką. Dwie minuty później Spławik doskonale odnalazł się w zamieszaniu przed polem karnym, zagrał do Krzysztofa Biegańskiego, a nowy nabytek Warty uderzył płasko, obok bramkarza i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. 

Po kolejnych dwóch minutach zawodnik gości w niegroźnej sytuacji przy rzucie rożnym przewrócił rywala w polu karnym, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego dość szczęśliwie (piłka przeleciała pod brzuchem bramkarza) wykorzystał Wojciech Onsorge. 

Warta nie zatrzymywała się, już w 37. minucie znów na świetnej pozycji znalazł się Biegański, którego tym razem zatrzymał golkiper Startu. Kolejne minuty do przerwy były już spokojniejsze, około 44. minuty z 25 metrów strzelali goście, ale piłka przeleciała obok słupka bramki Dorynka.

Po przerwie w drużynie Startu musiało dojść do małej rewolucji, bo tym razem to oni zepchnęli Wartę do obrony. Co prawda pierwszą dobrą okazję po przerwie miał Spławski, który nie poradził sobie z bramkarzem, ale to goście byli stroną przeważającą. Ukoronowaniem ich wysiłków była bramka kontaktowa Rafała Babula. To poskutkowało drobną konsternacją w drużynie gospodarzy, już trzy minuty później ich bramce zagroziło uderzenie z półwoleja z 20 metrów, na szczęście dla Warciarzy niecelne. W 65' minucie minimalnie nad bramką Dorynka poszybowała kolejna piłka uderzona z dystansu. Nie minęły dwie minuty, a bramkarz Warty musiał stanąć na wysokości zadania, żeby uratować prowadzenie; udało się, ale po czterech minutach sprytnym strzałem z wolnego popisał się Adrian Kural. To poważnie podenerwowało gospodarzy, którzy znów przejęli inicjatywę. Start ograniczył się do faulowania Zielonych 20-30 metrów od własnej bramki, ale żaden rzut wolny nie przyniósł bramki ani nawet poważnego zagrożenia. W końcówce bramkarz drużyny z Warlubia był jeszcze dwukrotnie sprawdzany, ale uderzenie Adriana Laskowskiego było zbyt lekkie, a Biegański trafił praktycznie w niego.

To był drugi remis Warty w tym sezonie, przez co zajmują trzecią pozycję w tabeli. Jeżeli Pelikan Niechanowo pokona Centrę Ostrów, spadną na czwarte miejsce. Strata do liderującego Sokoła Kleczew to cztery punkty. Co do gry, widać, że nawet gdy w ataku ewidentnie nie idzie, nie ma ostatniego podania, to i tak Warta stwarza sobie cztery-pięć doskonałych okazji strzeleckich. Obrona również nie spisała się źle, nawet mimo ustawienia filigranowego Artura Marciniaka jako stopera. Jedynym mankamentem jest brak kontroli w środku pola, o ile w pierwszej połowie działało to dobrze, to w drugiej Białożyt i Solarek przestali istnieć. Jeżeli uda się poprawić tę kwestię, Warta będzie znacznie ponad poziomem III ligi.

Podopieczni Tomasza Bekasa następny dwa mecze rozegrają na wyjeździe. Pierwszy z nich, z Ostrovią Ostrów, już w najbliższą niedzielę o 15. Później jeszcze mecz z Pelikanem Niechanowo, a na DD12 Zieloni wrócą dopiero najprawdopodobniej 19 września.

Autor: Zbigniew Jankiewicz @zbig_realista | zbig.jankiewicz@gmail.com | foto: Roger Gorączniak

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv