29 sierpnia 2015

Piechotą na mecz: Zaplecze w liczbach


Pierwsza liga co prawda zaczęła już grać, ale to nie powód, by nie przyjrzeć się jej bliżej pod kątem statystycznym. Oto najciekawsze zestawienia.

Na początku zajmijmy się czymś, bez czego futbol na świecie by nie istniał, czyli pieniędzmi. Największym budżetem może pochwalić się Miedź Legnica, która ma o wykorzystania 8 milionów złotych. Warto zauważyć, że jeszcze kilka lat temu, gdy Widzew grał na zapleczu ekstraklasy miał ponad trzy razy więcej środków. Kolejnym zespołem o dużej zasobności klubowego skarbca jest GKS Katowice. GieKSa ma na swoją działalność sześć kawałków. Z tych bogatszych ekip jest jeszcze kilka drużyn z około 5 milionami. Niestety są też teamy uboższe i to – w porównaniu z Miedzią – nawet bardzo. Dwa wyróżniają się pod tym względem najmocniej: Rozwój Katowice (1,2 mln zł) i MKS Kluczbork (1,1 mln zł).

Tyle o finansach. Teraz coś, a raczej ktoś o wiele istotniejszy, czyli piłkarze. Ta grupa społeczna na drugim poziomie rozgrywkowym w kraju liczy ponad 400 osób. W tym prawie setka z nich to młodzieżowcy (czyli futboliści poniżej 21 roku życia). Dla młodych adeptów futbolu w tejże lidze najlepiej jest zapewne w Głogowie (10 młodziaków) oraz Gdyni (9 głodnych boiskowych emocji). Chociaż w Katowicach (3 młodzieżowców) i Bydgoszczy (tylu, co w śląskim mieście) też chyba nie jest najgorzej, bo nakaz posiadania chociaż jednego kopacza na placu gry, nie mającego skończonych 21 lat, daje pewne bezpieczeństwo niedoświadczonym jeszcze chłopakom chociażby z takich Katowic.

Wychowanków w całej lidze jest natomiast czterdziestu trzech. Najwięcej zawodników własnego chowu jest – co ciekawe – u ekstraklasowego spadkowicza, bydgoskiego Zawiszy, który może pochwalić się aż dziewięcioma reprezentantami swojej szkółki w pierwszej drużynie. Zaznaczę, że ponad 70 procent pierwszoligowych zespołów nie ma więcej niż trzech wychowanków! A niektóre ani jednego…

Pora na obcokrajowców, których jest trzydziestu siedmiu. Dla kontrastu: w Premier League grubo ponad 300 futbolistów nie posiada angielskiego paszportu. Wiem, wiem, inny poziom, ogólnie dwa różne światy, ale to kolejny dowód na to, że w Polsce piłkarskie multi-kulti jest słabo rozwinięte. Żeby nie było, iż o kimś zapomniałem wymienię za chwilę narodowości wszystkich zawodników grających na zapleczu ekstraklasy. Tak więc na ojczystych boiskach występuje: pięciu Słowaków; trzech Serbów, Ukraińców i Czarnogórzec; dwóch Brazylijczyków, Bułgarów, Kameruńczyków, Portugalczyków, Niemców, Litwinów oraz Gruzinów; a także jeden Hiszpan, Nigeryjczyk, Czech, Japończyk, Łotysz, Kanadyjczyk, Słoweniec, Haitańczyk i… obywatel Trynidadu i Tobago. Pełna egzotyka, prawda?

Podejrzewam, a nawet jestem pewny, że piłkarzy z poza kraju w ekstraklasie jest więcej niż na jej zapleczu, ale czy w ekstraklasie jest także więcej ruchów transferowych? Nie wiem. Mogę tylko potwierdzić, iż w I lidze nastąpiło w tym okienku transferowym co najmniej 300 zmian klubów, dotyczy to wyjazdów zza granicę, powrotów z wypożyczeń itd.

Tak właśnie wygląda pierwsza liga w liczbach. Czy to są słabe wyniki? A może właśnie dobre? Trudno powiedzieć, w końcu liczby nie grają.

Statystyki na podstawie Skarbów Kibica

Autor: Jan Piechota  @J_Piechota | janpiechota99@gmail.com | foto: PZPN

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv