21 sierpnia 2020

Afera koszulkowa. Czy aby na pewno było się o co spierać?

W społeczności, zwłaszcza tej kibicowskiej czasem po prostu aż chce się o coś pokłócić. A skoro drużyna, z którą się sympatyzuje, gra dobrze, takiego punktu zaczepienia należy szukać gdzieś indziej. I fani Lecha Poznań znaleźli go w... trzecim komplecie strojów Kolejorza na zbliżający się sezon. Moim zdaniem, jednak trochę niesłusznie.

Wszystko zaczęło się w środę. To właśnie tego dnia miała miejsce prezentacja nowych strojów Dumy Wielkopolski, w których będzie ona występować w rozgrywkach 2020/2021. Jeszcze przed oficjalną imprezą, która odbyła się przy Bułgarskiej, klub w Internecie zaprezentował nowe komplety strojów: domowy, z wytłoczonym herbem Poznania, oraz ten wyjazdowy - standardowy biały wzór. 

Największe emocje od razu wzbudził jednak trzeci komplet. Nie ze względu na barwy (pomarańczowo-czarne), lecz przez pryzmat monochromatycznego, czyt. w tym przypadku również pomarańczowego herbu (broń Boże, loga - zostałem już za to zjedzony przez kilka osób) Lecha. Choć wielu kibicom ta koszulka przypadła do gustu i docenili jej oryginalność, spora część fanów Kolejorza zdenerwowało się na... hańbienie klubowych barw. Od razu rozpoczęli oni akcję nakłaniającą zmianę kolorystyki herbu na tę oryginalną.

Sprawa jest dosyć złożona. Z punktu widzenia estetycznego, jest sprawa oczywistą, że lepiej, gdyby logo nowego-starego sponsora strategicznego Lecha, firmy bukmacherskiej STS na koszulkach również było w ich barwach, czyli białe na komplecie domowym, niebieskie na tym wyjazdowym oraz pomarańczowe na alternatywnym. Uważam też, że skoro herb Lecha na tym trzecim stroju jest monochromatyczny, pomarańczowy, to w takich samych barwach powinno być też logo sponsora. Z tej perspektywy zgadzam się z kibicami, którzy w takiej sytuacji dążyli do zmiany koloru herbu klubowego lub zrównaniu do niego loga sponsora. Do tego właśnie i to na wszystkich trzech kompletach strojów powinni dążyć fani Kolejorza - by logo STS-u nieco lepiej pasowało do tych trykotów.

Dziwi mnie jednak ich reakcja na to, że pomarańczowy herb Lecha hańbi klubowe barwy. Choćby na Twitterze spotkałem się z agresywnymi odzywkami niektórych fanatyków, którzy na moją akceptację takiego zabiegu (pod warunkiem zastosowania go również w stosunku do znaku sponsora!) zaczęło się pieklić, że nie szanuję niebiesko-białych barw. Również część kibiców z Kotła rozważała rzekomo protest przeciwko kompletowi, w którym Lech zapewne wystąpi w maksimum kilku spotkaniach.

Na nic zdała się też w mojej dyskusji z niektórymi argumentacja, że podobne zabiegi na strojach alternatywnych, ale często także tych wyjazdowych, stosowane są w wielu zagranicznych klubach. Rozumiem, gdyby pojawiły się one tylko na tym skomercjalizowanym Zachodzie, ale w ostatnich latach z takimi sytuacjami mieliśmy do czynienia np. w przypadku Dinama Zagrzeb.

Oczywiście cała sytuacja pewnie nie byłaby tak niefortunna, gdyby nie fakt, że pomarańczowy to również jeden z głównych kolorów nowego sponsora. Gdyby był to np. fioletowy, być może kibice nie utożsamialiby od razu barw trzeciego stroju ze sprzedaniem się sponsorowi. Prawda jest jednak taka, że niektórzy fani zamiast zajmować się taką dość błahą sprawą, prędzej powinni zwrócić klubowi uwagę na dwie inne sprawy:

1) W obecnej sytuacji, gdy STS znów wrócił na front koszulki, Lechowi zabraknie jednego ze sponsorów na rękawku. Warto by więc spytać, kiedy pojawi się w tym przypadku następca bukmachera.

2) Klub jako operator stadionu wciąż próbuje sprzedać prawa do jego nazwy. I wciąż są to starania bezskuteczne.

Trzeci strój przy tych dwóch, mających realny wpływ na funkcjonowanie klubu, sprawach jest czymś naprawdę nie aż tak bardzo fundamentalnym.

👉 Czytaj też: Marko Malenica nowym piłkarzem Lecha Poznań. Trzeci znak zapytania w bramce "Kolejorza"

Piotrek Przyborowski
@P_Przyborowski 
📷 Przemysław Szyszka / Lech Poznań

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv