29 marca 2020

Lech Poznań ma swoją gwiazdę małego ekranu. Nicki Bille Nielsen znów w akcji!

Diego Maradona doczekał się filmu autorstwa jednego z najciekawszych reżyserów na świecie, Robert Lewandowski będzie miał niedługo swoją własną kreskówkę z ogólnodostępnej telewizji, ale ja mam dla Was zupełnie inną propozycję na długie dni spędzone w domowej kwarantannie. Kto liznął kiedyś choć trochę duńskiego, niech szykuje popcorn i włącza... serial dokumentalny o Nicki Bille Nielsenie!

Wiem, że już za kilka dni Prima Aprilis, ale nie, to nie jest żart. Duńska telewizja publiczna TV2 za pośrednictwem swojego serwisu VOD TV2 Play udostępniła w czwartek swoim widzom zupełnie nową produkcję. Nicki Bille to siedmioodcinkowa opowieść o naszym starym, dobrym znajomym, który w latach 2016-2018 rozegrał w sumie 43 mecze w Lechu Poznań, strzelił w nich osiem goli i zanotował jedną asystę. Duńczyk w stolicy Wielkopolski został raczej zapamiętany nie przez pryzmat swoich boiskowych dokonań, lecz dość rozgrywkowego trybu życia i skłonności do, jak to nazywa Michał Żewłakow, częstego biesiadowania.

"Grałem z najlepszymi na świecie" (w tel trybuny Bułgarskiej podczas meczu z... Bruk-Betem Termalicą)
"To dzieło całego życia, które zostało rozdrobnione na marne w jeden rok"
"Nie mam żadnej stałej siedziby, nie mam domu"
"Moje życie to kompletny chaos i muszę ja najpierw ogarnąć"

Już w trailerze padają cytaty, które mogłyby być podstawą niezłego filmu akcji albo po prostu dobrego dramatu. W ostatnim czasie życie Nickiego przypominało bowiem dość mocno scenariusz filmowy. W czerwcu 2018 roku został aresztowany w Monako, gdzie postawiono mu szereg zarzutów: posiadanie kokainy, pobicie kobiety czy też... seks oralny na tamtejszych bulwarach. Nicki został wtedy skazany na miesiąc więzienia i zapłacić sporą grzywnę.

Okazało się jednak, że monakijskie przygody Duńczyka były tylko rozgrzewką przed tym, co zaserwował nam późną jesienią i w Boże Narodzenie tego samego roku. Groził jednemu z przechodniów wiatrówką, tuż przed Wigilią miał dopuścić się ataku na portierze w jednym z kopenhaskich klubów nocnych, aż wreszcie... sam został postrzelony. Działo się.


Nicki Bille w barwach Lecha Poznań rozegrał w sumie 43 mecze. Teraz próbuje wrócić do normalnego życia | 📷 Oskar Jahns


Żeby nie było, Nicki dużo przeszedł. Kiedyś to był naprawdę dobry piłkarz. Gdyby nie umiał kopać futbolówki, nie zagrałby prawie 70 meczów w Segunda División, nie liznąłby La Ligi czy Ligue 1, wreszcie nie wystąpiłby też w trzech meczach reprezentacji Danii (w tym towarzyskim starciu przeciwko Polski w Gdańsku). 32-latek w pewnym momencie gdzieś się jednak zagubił i chyba najważniejsze w tym wszystkim jest to, że wreszcie zaczyna poniekąd rozumieć popełnione błędy.

- Nie widziałem mojego syna od momentu, kiedy zostałem postrzelony tego feralnego 25 grudnia. To już niemal rok i czuję się z tym strasznie - wyznaje bohater serialu w jego pierwszym odcinku, cytowany przez KXan 36. - Czego nie mogę sobie najbardziej wybaczyć to, że doprowadziłem do sytuacji, w której nie mogę być dobrym ojcem. Nie mogę sobie tego wybaczyć.

Nicki przyznaje, że był o krok od śmierci i to właśnie ta strzelanina była ostatecznie punktem zwrotnym w jego życiu.

- Dużo piłem i w ten sposób próbowałem zapomnieć o moich problemach. Chlałem i brałem narkotyki niemal codziennie. Wszystko wymknęło się spod kontroli... - dodaje.

Co ciekawe, współproducentką serialu jest Nikita Klæstrup, duńska celebrytka, a prywatnie przyjaciółka ex-Lechity. Nawet ona przyznaje, że podczas kręcenia serialu w pewnym sensie poznała swojego przyjaciela na nowo.

- On nie próbuje usprawiedliwić swojego zachowania, ale faktem jest, że ma kilka demonów, z którymi się zmaga. Są rzeczy, których nie możesz uniknąć. To szalone, jak bardzo odważył się odsłonić w tym serialu. Jest to dla niego bardzo szczególny i niezwykle ciężki okres, w którym pozwolił się nam sfilmować - mówi Klæstrup w rozmowie z duńskim tabloidem B.T. w dniu premiery serialu.

Siedem odcinków. Burzliwe życie Nickiego Bille. Substancje odurzające, alkohol, problemy z sądem, strzelanina. Piłkarz postanowił nie ukrywać niczego.

- Od zawsze wiedziałam, że on nie jest taki, jak był często przedstawiany w mediach. Nie jest głupkiem ani złym człowiekiem. Był naprawdę zamknięty w sobie i jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak udało nam się go otworzyć i pokazać ze wszystkich stron - dodaje Klæstrup.
- Zdarzały się sytuacje, w których nie mógł kontrolować swoich emocji. W wielu sytuacjach kończyło się to bardzo złymi wydarzeniami. Te emocje wręcz w nim kipiały - przyznaje przyjaciółka piłkarza.
Co ciekawe, z dotychczas opublikowanych dwóch odcinków nie wynika, czy Nicki definitywnie zdecydował się zakończyć karierę. Ostatnio zanotował on dwie nieudane, bardzo krótkie przygody z rodzimymi Lyngby i Ishøj. Wcześniej grał jednak w takich klubach jak Nordsjælland, Villarreal, czy Evian. Jeśli doprowadziłby się do jako-takiego stanu, a do formy fizycznej dojechałaby głowa, z pewnością mógłby jeszcze znaleźć zatrudnienie na solidnym poziomie.

Póki co najważniejsze jest jednak, by Duńczyk wreszcie poukładał swoje sprawy osobiste. W swoim dotychczasowym życiu były Lechita przeszedł bowiem aż tak wiele, że w jednym odcinków przyznaje, że czasami sam się siebie bał. Szkoda by było, gdyby może już nie tyle sama kariera, co po prostu życie tak barwnej postaci zostało kompletnie rozmienione na drobne. Skoro Nicki wreszcie zaczyna zdawać sobie sprawę ze swoich życiowych porażek, należy mu więc życzyć wszystkiego najlepszego na drodze ku wyprostowaniu swojej sytuacji. W Poznaniu niektórzy wypiją za jego zdrowie kawkę im. Nickiego Bille Nielsena, ja z kolei odśpiewam (ok, spróbuję odśpiewać) pieśń, którą stworzyłem przy okazji odejścia barwnego Duńczyka z Kolejorza.



Serial Nicki Bille póki co dostępny jest jedynie w oryginalnej wersji z duńskimi napisami serwisie TV2 Play. Ktoś ze znajomością tego języka wikingów, który w obliczu kwarantanny podjąłby się tłumaczenia tego dzieła, jest teraz więc na wagę złota!

Za pomoc w konsultacji z tłumaczeniem duńskich wypowiedzi Nickiego dziękuję Markowi Ratkiewiczowi!

Piotrek Przyborowski
📷 Oskar Jahns / aosporcie.pl

Czytaj też: "Ach ta lewa noga. Najpiękniejsze sześć goli Darko Jevticia w Lechu Poznań"

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv