8 czerwca 2019

"Jeśli w Lechu pojawi się bramkarski talent, to trener Chamera go oszlifuje"


Zmian w Lechu Poznań ciąg dalszy. Po tym jak w sztabie pozostał Karol Bartkowiak, a do trenera Dariusza Żurawia dołączył też będący legendą Kolejorza Dariusz Skrzypczak, w tym tygodniu szkoleniowiec Dumy Wielkopolski ogłosił kolejne dwa nowe nazwiska. Analitykiem i asystentem został Łukasz Becella, a nowym trenerem bramkarzy Michał Chamera. I to o tego niegdyś golkipera m.in. Arki Gdynia, który miał też okazję pracować w Katarze, zapytałem co nieco u źródła, czyli Przemysława Gawina i Krystiana Błanka z Bytovii Bytów, w której to nowy opiekun bramkarzy w Lechu pracował w minionym sezonie. 

Chamera swoją karierę na boisku zakończył stosunkowo wcześnie, bo w wieku zaledwie 30 lat. W jej trakcie zanotował kilka epizodów w Ekstraklasie (ówczesnej I lidze) w barwach zaprzyjaźnionej z Lechem Arki Gdynia czy też Polonii Warszawa. Ma też za sobą zagraniczną przygodę w postaci występów w duńskim Brabrand IF.

Od Kataru po Bytovię
Po zawieszeniu butów (czy też rękawic) na kołku gdynianin rozpoczął karierę trenerską. Przez trzy lata pracował jako koordynator szkolenia bramkarzy w Arce. W tym czasie zaliczył też swój pierwszy romans z wówczas II-ligową Bytovią.

- Warto mieć na uwadze, że to właśnie podczas swojego pierwszego pobytu w Bytovii trener Chamera odbudował Maćka Gostomskiego, który potem trafił do Lecha Poznań i przyczynił się do wywalczenia przez Kolejorza mistrzostwa Polski - mówi rzecznik prasowy Bytovii Przemysław Gawin.

Po pracy na Pomorzu Chamera w styczniu 2015 trafił na... zaplecze ekstraklasy katarskiej. To właśnie tam aż do lipca zeszłego roku pełnił funkcję trenera bramkarzy w Muaither Sports Club, z którym zresztą udało mu się wywalczyć awans na najwyższy poziom rozgrywkowy.

- To świetny fachowiec. Ma naprawdę dobry warsztat, który ciągle rozwija. To przecież człowiek, który nie tylko trenował bramkarzy w Katarze, ale teraz na gdańskim AWF-ie współpracuje również z... Chińczykami w ramach projektu z pekińską uczelnią. Jak sam przyznaje, łyknął nawet trochę chińskiego. I taki właśnie jest Michał Chamera - mam wrażenie, że potrafi odnaleźć się w każdym środowisku - przyznaje Gawin.

37-latek wrócił do Bytowa, ale trafił już jednak do zupełnie innego klubu, niż kiedy opuszczał go w 2012 roku. Bytovia, już bez ogromnego sponsora tytularnego, szukała wszelkich sposobów na to, by w ogóle przystąpić do rozgrywek. Chamera nie bał się jednak tego wyzwania.

- Trener Chamera pracował w Bytowie, gdy Bytovia grała w II lidze i to właśnie z tamtych czasów znał trenera Stawskiego. Myślę, że ta znajomość i to, że trener Chamera chciał być bliżej domu w Gdyni oraz pracy na AWF-ie skłoniły go do podjęcia ponownej pracy w naszym klubie - przyznaje Krystian Błank, specjalista ds. marketingu w Bytovii.


Podopieczny, który zmiótł GieKSę
- Jego pracę w Bytovii oceniam bardzo dobrze. Myślę, że najlepiej o jego pracy może powiedzieć to, że jednym z najlepszych zawodników Bytovii w minionym sezonie był bramkarz Andrzej Witan, który nieraz ratował Bytovię przed stratą goli. Michał Chamera to trener, który zna się na swoim fachu - mówi Błank.

Nazwisko Andrzeja Witana, a więc niedawnego podopiecznego Chamery, było jednym z najgorętszych na finiszu rozgrywek I ligi. To właśnie ten doświadczony golkiper w doliczonym czasie spotkania ostatniej kolejki przeciwko GKS-owi Katowice strzelił zwycięskiego dla Bytovii gola. I choć bytowscy piłkarze rozpoczęli świętowanie, to ostatecznie po kilku momentach w zespole zapanował ogromny smutek i żal - w tym samym czasie Wigry Suwałki pokonały bowiem Raków Częstochowa i to zespół z Podlasia pozostał na zapleczu Ekstraklasy.

Witan jest tu wspomniany nie bez powodu. To już doświadczony bramkarz, zbliżający się do trzydziestki. Tymczasem w Kolejorzu Chamerze przyjdzie pracować ze znacznie młodszymi podopiecznymi. Miłosz Mleczko dopiero co przestał być nastolatkiem, Mickey van der Hart też jeszcze tej trójki z przodu nie będzie sobie dopisywał przez najbliższych kilka lat. Gawin nie obawia się jednak tego, że nowy trener bramkarzy Lecha nie poradzi sobie z młodszymi zawodnikami.

- Trener Chamera pracował już wcześniej z młodymi bramkarzami i w naszym klubie. Trzeba też mieć na uwadze, że od dawna współpracował też z młodzieżą na uczelni. Jeśli w szkółce Lecha będzie odpowiedni talent, to na pewno trener go oszlifuje – przyznaje.

Uczony w szatni
Z powyższych wypowiedzi wynika, że do Lecha Poznań właśnie trafił całkiem niezły fachowiec, który okaże się niezłym dopełnieniem już i tak ciekawie wyglądającego sztabu. Co więcej jednak, w szatni Kolejorza pojawi się prawdziwy naukowiec. Michał Chamera oprócz kariery trenerskiej bardzo poważnie traktuje też tę akademicką.

- Wydaje mi się, że był to jeden z powodów jego powrotu z Kataru. Trener Chamera chce bowiem dokończyć swój doktorat na gdańskim AWF-ie - przyznaje Gawin. - Kibice Lecha powinni być jednak spokojni. Z tego, co wiem, teraz zamierza on poświęcić się w całości Kolejorzowi. To jest jednak Ekstraklasa, więc sprawy akademickie nie powinny kolidować z tymi sportowymi - dodaje.


Michał Chamera jest już czwartym trenerem bramkarzy po odejściu z klubu Andrzeja Dawidziuka wraz z końcem ubiegłego sezonu. Choćby przykład tego stanowiska pokazuje nam chaos, który zapanował przy Bułgarskiej w ostatnim czasie. Jego poprzednik, Robert Mioduszewski wytrzymał na stanowisku nieco ponad dwa miesiące. Trzeba mieć nadzieję, że wraz z Chamerą, który raczej pod względem stażu w większości swoich miejsc pracy był typem długodystansowca, do Lecha i w innych obszarach zawita teraz pewna stabilizacja. To słowo, przynajmniej w minionych miesiącach, znacząco omijało bowiem Dumę Wielkopolski.


Piotrek Przyborowski
📷 Krystian Błank / Bytovia Bytów

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv