15 kwietnia 2019

Ima(s)z gole

Wyobraź sobie, że jesteś nieźle prosperującym pod względem finansowym klubem, który zimą może ściągnąć za grosze piłkarzy o sporej klasy, grających w dodatku dla walczącego z tobą o górną ósemkę klubu. W normalnej sytuacji, w normalnym klubie po prostu ich bierzesz i masz obstawione dwie pozycje, na których raczej nie grzeszysz bogactwem. Jesteś jednak Lechem Poznań i normalność to słowo, które z twojego mózgu wysysa, niczym w telefonie, autokorekta. Chyba nie trzeba dodawać, że owa dwójka niezłych graczy to Jesús Imaz i Zoran Arsenić, którzy zimą trafili ostatecznie do Jagiellonii Białystok, a w sobotę skarcili Kolejorza. Ten przegrał bowiem z Jagą 0:2 i tylko dzięki uprzejmości przeciwników awansował do górnej ósemki Ekstraklasy.

W sobotę obserwowaliśmy typową dla obecnego sezonu niebiesko-białą mizerię. Nic w przodzie, pojedyncze, acz kluczowe babole w obronie i, uwaga, wciąż pięciocyfrowa liczba smutnych poznaniaków. Do tego wszystkiego już się niestety przyzwyczailiśmy i w spotkaniu z Jagiellonią nie było odstępstwa od reguły, jak choćby podczas pojedynku z Pogonią Szczecin sprzed niemal dwóch tygodni.

Chciałeś chamie złoty róg...
Jagiellonia natomiast zaprezentowała naprawdę solidny futbol, który w tygodniu pozwolił awansować podopiecznym trenera Ireneusza Mamrota do finału Pucharu Polski. Lecha w przodzie dwukrotnie skarcił Jesús Imaz. Po raz pierwszy w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, kiedy to wykorzystał rzut karny podyktowany za bezsensowne zagranie ręką Thomasa Rogne.

Inny przybysz ze Skandynawii nie popisał się z kolei już po przerwie kiedy Imaz po raz drugi pokonał Putnockiego. Tym razem Hiszpan trafił po rzucie rożnym, a nieco lepiej mógł się w tej sytuacji zachować w defensywie nie tylko Rogne, ale również Christian Gytkjaer. Inna sprawa, dlaczego trener Żuraw znowu kazał mu się cofnąć pod własną szesnastkę, skoro Duńczyk już w Gdańsku pokazał, że niekoniecznie powinien to robić (przy golu Sobiecha to on złamał linię spalonego).

Zepsute armaty
Lech przede wszystkim jednak po raz kolejny niemal w ogólnie nie atakował. Gytkjaer zanotował szósty mecz z rzędu bez gola, a Timur Żamaletdinow, choć tym razem znalazł się na ławce rezerwowych, to ostatecznie nawet się z niej nie podniósł. Dziwne, że człowiek, który jednak jesienią trochę pograł w dużo lepszym klubie, a więc CSKA Moskwa, w Lechu nie może liczyć nawet na ogony w końcówkach spotkań. Te przecież jeszcze rok temu dostawał taki as jak Ołeksij Chobłenko...

Jeśli pytać o to, który z napastników Lecha zaprezentował się w ten weekend najlepiej, to nie ulega wątpliwości, że ten tytuł należy się... Pawłowi Tomczykowi. Młody napastnik wypożyczony do Piasta Gliwice wreszcie zadebiutował w zespole prowadzonym przez trenera Waldemara Fornalika i w ciągu pięciu minut strzelił swojego debiutanckiego gola dla Piastunek i wywalczył dla nich rzut karny. Dlaczego więc w ogóle zdecydowano się go zimą wypożyczać? Oj, trenerze Adamie!

Innym napastnikiem, któremu Kolejorz musi podziękować, jest Patryk Tuszyński. Zawodnik Zagłębia Lubin dwukrotnie pokonał nomen-omen ex-Lechitę Mateusza Lisa. Miedziowi ostatecznie wygrali z Wisłą Kraków 3:1 i to już ten wynik sprawił, że poznaniacy tak naprawdę mogli na dobrą sprawę rozłożyć leżaki i rozpocząć letnie urlopy. Przy takiej bowiem grze w górnej ósemce mogą szukać co najwyżej tylko próchnicy.

Wind of change
Teraz czas na, jak to swego czasu śpiewał zespół Scorpions, wiatr zmian. Miejmy nadzieję, że trener Żuraw da w najbliższych ośmiu spotkaniach więcej szans swoim byłym podopiecznym z rezerw, a dodatkowo na boisku pojawią się też inni młodzi adepci z akademii poznańskiego klubu. Czas zacząć ogrywać zawodnicy, którzy tej ekipie naprawdę coś mogą dać.

Lech Poznań uniknął kompletnej kompromitacji, ale, co warte powtórzenia, stało się tak tylko dzięki uprzejmości i waleczności Zagłębia Lubin. Kolejorz do grupy mistrzowskiej w swojej obecnej formie pasuje bowiem niczym Tadeusz Sznuk do Big Brothera.

Lech Poznań - Pogoń Szczecin 3:2 (2:0)
13.04.2019, Stadion Miejski w Poznaniu

Gole: 45' 61' Jesús Imaz

Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny, Thomas Rogne, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Kamil Jóźwiak, Łukasz Trałka (71' Maciej Gajos), Pedro Tiba, Tymoteusz Klupś (65' João Amaral) - Darko Jevtić (85' Maciej Makuszewski), Christian Gytkjaer

Pogoń: Marian Kelemen - Andrej Kadlec, Zoran Arsenić, Ivan Runje, Bodvar Bodvarsson - Taras Romanczyk (86' Bartosz Kwiecień), Marko Poletanović - Jakub Wójcicki, Guilherme, Arvydas Novikovas (10' Martin Pospisil) - Jesus Imaz (86' Martin Kostal)

Kartki: Vujadinović (żółta)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 10 824


Piotrek Przyborowski
📷 Szymon Mierzyński / Twitter (@szmierzynski)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv