13 stycznia 2018

A więc jednak! Ukraiński napastnik o wyglądzie Rudnevsa w Lechu Poznań


Na liście pojawiało się wiele nazwisk, ale ostatecznie w Lechu Poznań postawili na zawodnika z regionu. Nowym napastnikiem Kolejorza został Ołeksij Chobłenko, jedno z odkryć obecnego sezonu ligi ukraińskiej. Czy 23-latek przy Bułgarskiej ma stanowić poważną konkurencję dla Christiana Gytkjaera, a może obu panów wiosną zobaczymy razem na boisku? O tym przekonamy się już za kilka tygodni.

Lech Poznań na boiska Ekstraklasy wróci za niecały miesiąc - 11 lutego czeka go wyjazdowe spotkanie z Arką Gdynia. Czas więc najwyższy zacząć kompletować kadrę na wiosenne spotkania, szczególnie, że największy rywal do walki o mistrzostwo Polski, czyli Legia, zdaniem jej prezesa Dariusza Mioduskiego, ma już drużynę, która tę ligę wygrać powinna, a zimą dokonała czterech całkiem solidnych transferów doświadczonych już piłkarzy.

Kolejorz pierwsze wzmocnienie zapewnił sobie już latem, kiedy to promesę kontraktową podpisał z nim Thomas Rogne. Nenad Bjelica znowu postanowił budować drużynę od defensywy, bowiem drugim nowym graczem okazał się obrońca Jagiellonii, Piotr Tomasik, który w czwartek związał się z Dumą Wielkopolski trzyipółletnim kontraktem.

Cicho było jednak wciąż o nowym napastniku. Na tego w Poznaniu kibice szczególnie wyczekiwali po tym, jak klub postanowił przedłużyć wypożyczenie Pawła Tomczyka do Podbeskidzia Bielsko-Biała. W międzyczasie okazało się też, że na wylocie z Bułgarskiej są dwaj inni napastnicy - Nicki Bille Nielsen ma ponoć całkiem ciekawe oferty z Cypru oraz Grecji, natomiast Deniss Rakels przechodzi już testy w Cracovii, do której lada chwila ma powrócić.

Na giełdzie transferowej pojawiały się coraz to nowe nazwiska. Dość sporo mówiło się o Hiszpanie Pedro Conde, którego rzekomo odnalazł Andrzej Juskowiak w Grecji. Pojawiały się też pogłoski o innym przybyszu z Półwyspu Iberyjskiego, Alfredo Ortuño, ale ten ostatecznie związał się z amerykańskim Realem Salt Lake.

Najpoważniejszym kandydatem był jednak Ołeksij Chobłenko, o którym pisaliśmy już na początku roku. Mierzący 184 centymetry napastnik może jakimś wielkim wirtuozem nie jest, ale jesienią w 19 meczach ligi ukraińskiej zdobył osiem bramek, co dało mu drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców. Wiosną swojego bilansu jednak nie poprawi, bo zamiast grania o utrzymanie w Czornomoreciu Odessa wybrał walkę o mistrzostwo Polski z Lechem.

- To zawodnik, który ma naciskać na Christiana i rywalizować z nim o miejsce w składzie. To piłkarz o zupełnie innej charakterystyce i na tym nam też zależało. Dysponuje dużą szybkością, jest dynamiczny i nie unika gry w kontakcie. Nie jest powiedziane, że będzie zmiennikiem Christiana. Możliwe, że wygra walkę o miejsce w składzie i będzie naszym podstawowym zawodnikiem - przyznał w rozmowie z oficjalną stroną Lecha jego wiceprezes, Piotr Rutkowski.

Kolejorz z jednej strony nie kupuje kota w worku - Chobłenko to piłkarz, który przynajmniej w ostatnich miesiącach sprawdził się w podupadłej, ale wciąż silnej w regionie lidze ukraińskiej. Z drugiej jednak zabezpieczył się przed ewentualnym niewypałem - póki co napastnik został wypożyczony na pół roku. Jeśli jednak się sprawdzi, Lech posiada prawo jego pierwokupu, a ten zwiąże się wówczas z klubem trzyletnim kontraktem. Chobłenko w Dumie Wielkopolski będzie najprawdopodobniej występował z numerem 11.

→ Więcej o Kolejorzu przeczytasz na Darko Jevtić - Lech Poznań!

Czy były młodzieżowy reprezentant Ukrainy przypominający nieco z wyglądu Artjomsa Rudnevsa zdoła udowodnić Nenadowi Bjelicy w 16 meczach do końca obecnego sezonu swoją wartość? Wychowanek Dynama Kijów z pewnością ma ku temu doskonałą szansę. Wiosną jego jednym prawdopodobnym konkurentem do gry w pierwszym składzie będzie Christian Gytkjaer. A może chorwacki szkoleniowiec Lecha zdecyduje się na grę dwoma środkowymi napastnikami? Z pewnością więcej wiedzy będziemy mieli po zimowych sparingach, kiedy dowiemy się, czy taki wariant w ogóle zostanie przetestowany. Transfer Wołodymyra Kostewycza pokazał jednak, że nawet z dołu ligi ukraińskiej da się wyjąć naprawdę piłkarskie perełki, dlatego w przypadku Chobłenki należy zachować umiarkowany optymizm.

Piotrek Przyborowski
@P_Przyborowski 
📷 Przemysław Szyszka / lechpoznan.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv