9 października 2017

Co się Bartkowi udało, to jego


Obecny zarząd Barcelony to ewenement na skalę światową. Mająca więcej niż sporo szczęścia grupa wzajemnej adoracji wreszcie dokonała jednak czegoś, za co można ją naprawdę pochwalić. Kontrakt do końca swojej kariery z Duma Katalonii podpisał Andrés Iniesta.

W swojej karierze wygrał wszystko i z Barceloną, i z reprezentacją Hiszpanii (ok, w Pucharze Konfederacji był drugi), a z indywidualnych nagród w kolekcji brakuje mu jedynie Złotej Piłki, choć dwukrotnie stawał na podium plebiscytu na najlepszego piłkarza świata. Nic więc dziwnego, że mimo naturalnego procesu starzenia się, wielu kibiców Blaugrany obawiało się, że Don Andrés może opuścić Camp Nou.

Biorąc pod uwagę działanie obecnego zarządu klubu, chyba nie było kibica, który byłby w pełni pewny pozostania kapitana Barcelony w stolicy Katalonii. Ostatnie lata nauczyły nas bowiem tego, że za Bartomeu możliwe jest niemal wszystko i tak naprawdę większość słów rzucanych przez działaczy klubu należy traktować z lekkim przymrużeniem oka. Bo przecież Neymar tego lata nigdzie się z Barcelony nie wybierał...

Iniesta długo negocjował nową umowę z klubem, ale ostatecznie podpisał dożywotni kontrakt, na jaki zdecydowanie zresztą zasługuje. Warto mieć na uwadze, że to sam zawodnik będzie miał co roku czas do 30 kwietnia, by ewentualnie wypowiedzieć tę umowę - wówczas dostanie solidną premię, podobna sytuacja miała miejsce przy odejściu Xaviego do Kataru. No właśnie - Iniesta zrealizuje więc najprawdopodobniej marzenie El Comandante, który to za kadencji Bartomeu opuścił Katalonię, by już nieco bardziej rekreacyjnie pokopać w Al-Sadd.



Josep Maria Bartomeu ma wciąż w budżecie pokaźną sumkę z transferu Neymara, która latem nie została ostatecznie wydana na Coutinho i próbuje łatać swoje wcześniejsze niedociągnięcia i zaniechania. Ostatnio kontrakt przedłużyła inna legenda Barcelony, tyle że tej koszykarskiej - Juan Carlos Navarro podpisał 10-letni (!!!) kontrakt, który podobnie jak Inieście może zerwać w niemal dowolnym momencie jego obowiązywania. Choć z wizerunkowego punktu widzenia to też świetna decyzja, to jednak trzeba pamiętać, że popularny La Bomba ma już... 37 lat. Nawet na koszykarza jest to już wiek co najmniej profesorski.

Wracając do Iniesty i sekcji piłkarskiej - dobrze, że legenda klubu pozostanie w nim najprawdopodobniej do końca swojej piłkarskiej kariery (a może nawet i trochę dłużej?). Choć pewnie nie zmieni to opinii większości ze sceptycznie nastawionych wobec Bartomeu kibiców. Obecny prezydent Barcelony ma wszak sporo szczęścia - zawsze udaje mu się spaść na cztery łapy. Kiedy w 2015 było dość gorąco wokół jego osoby Duma Katalonii wywalczyła tryplet. Teraz, kiedy głośno mówiło się o wotum nieufności, po pierwsze Bartomeu ratuje niepewna sytuacja całego regionu związana z możliwą niepodległością Katalonii i to, że... Barcelona ma w tym sezonie realne szanse na ponowne zdobycie wszystkiego, co się da. A wtedy mimo tych wszystkich wpadek (nie)popularny Bartek pewnie pozostanie na swoim stanowisku...

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Wikipedia.org

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv