6 sierpnia 2017

"Zmiennicy" robią grę. Cracovia - Lech Poznań 0:2


Kolejorz długo męczył się w niedzielny wieczór z Cracovią, ale kiedy na boisku pojawili się rezerwowi, gra drużyny Nenada Bjelicy całkowicie się odmieniła. Ostatecznie Lech Poznań w ramach 4. kolejki Ekstraklasy wygrał z Pasami 2:0 i jest już w czubie ligowej tabeli.

Chorwacki szkoleniowiec poznaniaków postanowił po raz kolejny zaryzykować i tzw. słynną rotację. Z czwartkowego meczu z Utrechtem ostali się jedynie Rafał Janicki, Mario Situm i Łukasz Trałka. Rodak trenera Lecha powędrował jednak na pozycję, na której w Dumie Wielkopolski jeszcze nie grał i pojawił się na lewej obronie. Na niej w przeszłości wystąpił w jednym meczu Dinama Zagrzeb.

25-latek zdał egzamin i zaprezentował się z bardzo dobrej strony dla de facto nowej dla siebie pozycji. Lech w kolejnym zestawieniu defensywy zdołał natomiast po raz szósty w obecnym sezonie zachować czyste konto. To duża sztuka, zważywszy na to, że przy Bułgarskiej dokonano latem przecież niemal całkowitego rozbioru obrony, która w 16/17 była najszczelniejsza w całej lidze.

Pierwsza połowa była taka... do przespania. Lech dominował i stworzył sobie więcej sytuacji niż krakowianie, ale też swoją grą jakoś nie powalił na kolana. Niezłą okazję zmarnował Nicki Bille Nielsen, który po świetnym dośrodkowaniu Situma strzelił piłkę prosto w ręce Grzegorza Sandomierskiego, dla którego był to dopiero pierwszy mecz w tym sezonie. Z dystansu mocno huknął natomiast chwilę później Maciej Gajos, ale i tę próbę kapitana Kolejorza zatrzymał bramkarz gospodarzy.

Na początku drugiej odsłony geniuszem błysnął Nicklas Barkroth, który rozprowadził fenomenalnie futbolówkę w kierunku Roberta Gumnego. Ten świetnie dośrodkował ją w szesnastkę, ale z podaniem minęli się zarówno Nicki Bille Nielsen, jak i Deniss Rakels. Obaj tego dnia zawiedli, ale to Łotysz był chyba najgorszym graczem Lecha.

Nic więc dziwnego, że to właśnie były gracz Cracovii jako pierwszy opuścił tego dnia boisko. Za niego pojawił Maciej Makuszewski, który ma świetny początek nowego sezonu. Maki jest takim ważnym płucem Kolejorza, bez niego gra poznaniaków jest zdecydowanie wolniejsza. To on dał też w niedzielę impuls do działania.

Zanim jednak Lech zdołał objąć prowadzenie najlepszą (i jedną z dwóch poważnych) okazję zmarnowała Cracovia. Krzysztof Piątek rzucił się szczupakiem, ale piłka po jego uderzeniu głową trafiła jedynie w słupek bramki strzeżonej przez Jasmina Buricia. Później podopieczni Michała Probierza mogli jeszcze objąć prowadzenie, ale Sergei Zenjov również przestrzelił. Po tej akcji na boisku istniał już właściwie tylko Kolejorz.

Swój cel udało mu się osiągnąć jednak dopiero w 82. minucie. To właśnie wtedy dwójkową akcję Roberta Gumnego i Macieja Makuszewskiego niemal wykończył ten drugi, popisując się fantastyczną szarżą. I choć został on sfaulowany przez jednego z zawodników Pasów, to ostatecznie sędzia Jarosław Przybył pozwolił dokończyć tę akcję i tak oto fenomenalnym technicznym strzałem popisał się Kamil Jóźwiak. Dla młodego Lechity, który przez przypadek (?) po zdobyciu bramki pocałował logo sponsora technicznego (choć chciał chyba herb Lecha), było to drugie trafienie w Ekstraklasie - pierwsze od maja ubiegłego roku!

Chwilę później było już 0:2. Tym razem to Mihai Radut świetnie rozprowadził piłkę do Macieja Makuszewskiego na prawą stronę, a ten posłał idealne podanie w kierunku Christiana Gytkjaera. Duńczyk natomiast zdobył swojego piątego gola w kolejnym trzecim meczu, przy czym w dwóch z tych meczów pojawiał się na boisku jako rezerwowy!

Lech Poznań ostatecznie wygrał po raz pierwszy w obecnym sezonie w lidze na wyjeździe i awansował na czwarte miejsce w tabeli (w najgorszej sytuacji po czwartej serii gier będzie na pozycji piątej). Można oczywiście po tym chwalić trenera Nenada Bjelicę po tym meczu za przeprowadzone zmiany - tyle tylko że owi zmiennicy to tak naprawdę piłkarze pierwszego składu (może poza jeszcze Kamilem Jóźwiakiem). Cieszy jednak fakt, że tacy gracze jak Makuszewski czy Gytkjaer trzymają swój wysoki poziom. Raduje natomiast to, iż po raz pierwszy na ławce rezerwowych zasiadł wreszcie Vernon De Marco. Kłopoty Argentyńczyka z hiszpańskim paszportem ze zdrowiem dobiegają już powoli końca i może zadebiutuje już w najbliższą sobotę - a wtedy Kolejorz zmierzy się z nie byle kim, bo aktualnym liderem, czyli Zagłębiem Lubin. Początek tego spotkania 12 sierpnia o 18.

Cracovia - Lech Poznań 0:2
6.08.2017, Stadion Cracovii, 18:00

Gole: 82' Kamil Jóźwiak, 84' Christian Gytkjaer

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Oleksii Dytiatiev, Piotr Malarczyk, Kamil Pestka - Jakub Wójcicki, Miroslav Covilo (40' Milan Dimun), Szymon Drewniak, Jaroslav Mihalik (78' Mateusz Wdowiak), Sergei Zenjov - Krzysztof Piątek, Tomas Vestenicky (57' Mateusz Szczepaniak)

Lech: Jasmin Burić - Robert Gumny, Rafał Janicki, Lasse Nielsen, Mario Situm - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Mihai Radut - Nicklas Barkroth (73' Kamil Jóźwiak), Nicki Bille (67' Christian Gytkjaer), Deniss Rakels (64' Maciej Makuszewski)

Kartki: Drewniak, Piątek - Rakels, Situm, Lasse Nielsen, Radut (wszyscy żółte)

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Widzów: 9 114

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv