13 sierpnia 2017

Aniołki Matusińskiego wybiegały medal. Wyjątkowy Londyn 2017 już za nami


Niedziela na mistrzostwach świata w lekkoatletyce była dla Polaków takim przepysznym deserem po całkiem niezłym posiłku. Nasi reprezentanci zdobyli aż osiem medali, a idealnym ukoronowaniem tego niezłego czempionatu jest brązowy medal Aniołków Matusińskiego w sztafecie 4 x 400 metrów.

Polacy powtórzyli więc pod względem liczby medali sukces z Pekinu sprzed dwóch lat, choć wtedy udało nam się wywalczyć o jedno więcej złoto - Piotr Małachowski triumfował wówczas w rzucie dyskiem. Więcej krążków, bo dziewięć, zdobyliśmy osiem lat temu podczas innego czempionatu, który odbył się na Starym Kontynencie, w Berlinie.

Dawno jednak nie udało nam się na MŚ zdobyć medalu w tak widowiskowej konkurencji, jaką jest sztafeta. Siedzący w studiu Telewizji Polskiej Marek Plawgo był współautorem ostatniego takiego sukcesu - w 2007 roku w Osace zdobył wraz z kolegami brąz na tym samym dystansie co dzisiaj panie. Warto podkreślić, że w półfinale wystąpił wówczas inna znana obecnie persona - minister sportu Witold Bańka.

Oczywiście pesymiści mogą sądzić, że tego wielkiego sukcesu by nie było, gdyby kontuzji nie złapała na drugiej zmianie jedna z Jamajek. Pewnie znaleźliby tacy swoich popleczników, jednakże nie należy poprzez takie gadanie umniejszać sukcesu czterech, a właściwie sześciu wspaniałych dziewczyn.

Małgorzata Hołub, Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska, Justyna Święty oraz Martyna Dąbrowska i pochodząca ze Śremu Patrycja Wyciszkiewicz. Te dwie ostatnie wystąpiły w biegu eliminacyjnym, w którym dziewczyny osiągnęły szósty czas - nie tylko za triumfującymi w finale Amerykankami i drugimi Brytyjkami, lecz również sztafetami z Jamajki, Nigerii oraz Niemiec.

To był jednak finał, w którym nie zabrakło niespodzianek. Oprócz oczywistej jamajskiej kraksy (dla ojczyzny Boba Marleya sportowców nie była to najlepsza impreza), z pewnością należy do nich brązowy medal dla Polek, ale także czwarte miejsce Francuzek. Ich reprezentantka w samej końcówce rzuciła się wraz z Nigeryjką w pogoń za Justyną Święty. Nasza reprezentantka nie dała już sobie wyrwać tego ogromnego sukcesu.

Nikt nie dał rady sprostać Amerykankom z przepiękną długonogą Allyson Felix na czele. Ich czas 3:19.02 był najlepszy w tym roku, choć do rekordu fenomenalnych reprezentantek Związku Radzieckiego z 1988 roku z Selu zabrakło im nieco mniej niż trzy sekundy. Wynik Polek 3:25.41 był z kolei ich najlepszym w tym sezonie.

Polki prowadzone przez trenera Antoniego Matusińskiego kapitalnie zakończyły bardzo dobre dla nas mistrzostwa. Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek zdobyli złoto, Adam Kszczot i Piotr Lisek srebro, Malwina Kopron, Wojciech Nowicki i Kamila Lićwinko wywalczyli z kolei brąz. To właśnie w tej grupie ludzi oraz Aniołkach Matusińskiego należy upatrywać przyszłych zdobywców olimpijskich krążków.

MŚ w Londynie pokazały nam, że obok wioślarstwa i kajakarstwa, a być może też od pewnego czasu kolarstwa to właśnie lekkoatletyka powinna być sportem, w którym osoby decyzyjne powinny inwestować największe pieniądze. W ostatnich latach świetnie w konkretnych dyscyplinach wyspecjalizowali się Węgrzy (pływanie, kajakarstwo i szermierka) i w Rio 2016 dało im to w sumie 15 medali - o takiej liczbie Polacy podczas IO marzą od Sydney (14) lub Atlanty (17). Lecz zanim rozpoczniemy dyskusję o Igrzyskach, cieszmy się tym, co jest - a po MŚ w lekkoatletyce jest co najmniej dobrze!

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Twitter / maras400

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv