15 kwietnia 2017

Wielki "Kolejorz" w Wielką Sobotę. Wisła Płock - Lech Poznań 0:3


Nie tak wyobrażali sobie Wielką Sobotę tłumnie zgromadzeni tego dnia fani Wisły Płock na Stadionie imienia Kazimierza Górskiego. Gospodarze okazali się bardzo gościnni, dając strzelić sobie Lechowi trzy gole w ramach meczu 29. kolejki Ekstraklasy. Kolejorz wraca do mode 3.0, oby tylko był go w stanie wykorzystać w spotkaniach z bardziej wymagającymi rywalami.


Przed starciem na Mazowszu było wiadome, że w pierwszym składzie może zabraknąć Darko Jevticia. Szwajcar wraz z Tomkiem Kędziorą do treningów z drużyną wrócili w tygodniu nieco później. Trener Nenad Bjelica ostatecznie postanowił więc poeksperymentować i postawić na skrzydle na Dawida Kownackiego. Ten w przeszłości grywał już na tej pozycji, ale z pewnością nie jest to jego optymalne miejsce na boisku, chociaż w sobotnim meczu trochę temu zaprzeczył.

Kownaś pokazał dzisiaj, że może być nie tylko uzupełniającym się wzajemnie elementem duetu z Marcinem Robakiem w ich korespondencyjnej rywalizacji, ale razem też są w stanie dać wiele Lechowi, grając wspólnie w tym samym momencie.

Wszystko zaczęło się jednak od fenomenalnego rzutu rożnego w wykonaniu Kolejorza w 25. minucie. Stałe fragmenty gry to element, który za kadencji Bjelicy wszedł w Poznaniu na zupełnie inny poziom. W przeszłości mogliśmy tylko marzyć o sytuacjach bramkowych bo centrach, ewentualnie łudziliśmy się trafieniami Stiliciów i Douglasów z rzutów wolnych. Teraz widać, że są one dopracowane, wypieszczone, często nieoczywiste - to daje efekt. Tym razem byliśmy świadkami kornera wykonanego przez Majewskiego. Po jego dośrodkowaniu piłkę musnął jeszcze Jan Bednarek, a do siatki ostatecznie wbił ją... oczywiście Marcin Robak.

O świetnej współpracy na linii Kownacki - Robak dowiedzieliśmy się natomiast dziesięć minut później. Piłka została wtedy rozrzucona na lewą stronę do napastnika reprezentacji U-21. Ten posłał kapitalną piłkę, jak to trafnie określono trochę w stylu Majewskiego, na głowę Robaka, a ten z łatwością po raz drugi pokonał w tym meczu Kiełpina. Dla 34-latka był to już nie tylko 15 gol w obecnym sezonie, co daje mu fotel lidera w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, ale też 15. dublet w karierze. Lepsi od niego w XXI wieku w tej kategorii są tylko twórcy wielkiej Wisły Kraków - trio Brożek, Frankowski, Żurawski.
Po przerwie Lech w dalszym ciągu systematycznie powiększał swoją przewagę nad Wisłą, tym samym też podnosząc poziom irytacji m.in. Dominika Furmana. Trener Kaczmarek jeszcze przed gwizdkiem na przerwę chciał coś zmienić w swojej linii pomocy. Ofiarą zmiany w 38. minucie padł  Siergiej Kriwiec, dobrze znany wszystkim w Poznaniu strzelec ośmiu goli dla Kolejorza w Ekstraklasie w latach 2009-2012. Na nieszczęście szkoleniowca Wisły, wprowadzony za Białorusina Dimityr Ilijew nie pokazał absolutnie nic.

Gwoździem do trumny dla Nafciarzy było przepiękne trafienie El Maestro Radosława Majewskiego z 55. minuty. Chociaż to kunszt (a może i w pewnej mierze szczęście?) pomocnika Lecha zadecydowało o tym cudownym trafieniu, to warto podkreślić, że i przy tej bramce asystę zaliczył Kownacki. Drugą w tym spotkaniu i tym samym drugą w obecnym sezonie.

Na tym emocje, przynajmniej te konkretne, się skończyły. Obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale żadne nie zostały uwieńczone golami. Wynik oczywiście jest fantastyczny, szkoda tylko, że Mihai Răduț pojawił się na boisku tak późno, a Nicki Bille Nielsen w ogóle się na nim nie zameldował. Gdy wynik był już pewny i spokojny, trener Bjelica mógł dać tym dwóm walczącym o swoją przyszłość w Lechu zawodnikom trochę więcej minut. Swój epizod zaliczył z kolei w Płocku Jevtić, który jak zwykle był aktywny, ale reszta już po prostu się w tym czasie już oszczędzała. Oprócz Rumuna i Szwajcara jako trzeci na początku drugiej połowy za kontuzjowanego Jana Bednarka wszedł Lasse Nielsen.

Kolejorz wraca do mode 3.0 i znowu wygrywa wysoko. Marcin Robak jest liderem klasyfikacji strzelców, a Matúš Putnocký pobił rekord Kazimierza Sidorczuka w największej liczbie meczów z czystym kontem (14). Teraz wystarczy przekuć tę grę na spotkania z innymi, nie umniejszając Wiśle, rywalami i większym ciężarze gatunkowym. Na sam koniec rywalizacji w sezonie zasadniczym Lecha czeka jednak starcie z walczącym o utrzymanie Ruchem Chorzów. To już za tydzień w sobotę 23 kwietnia o 18:00 na Bułgarskiej.

Wisła Płock - Lech Poznań 0:3 (0:2)
15.04.2017, Stadion imienia Kazimierza Górskiego, 20:30

Gole: 25' 35' Robak, 55' Majewski

Wisła: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Przemysław Szymiński, Damian Byrtek, Patryk Stępiński - Giorgi Merebaszwili, Piotr Wlazło, Dominik Furman, Siergiej Kriwiec (38' Dimityr Ilijew), Dominik Kun (55' Arkadiusz Reca) - Mateusz Piątkowski (61' José Kanté)

Lech: Matúš Putnocký - Tomasz Kędziora, Maciej Wilusz, Jan Bednarek (46' Lasse Nielsen), Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski, Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Radosław Majewski (84' Mihai Răduț), Dawid Kownacki (72' Darko Jevtić) - Marcin Robak

Kartka: Furman (żółta)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Widzów: 9750

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Twitter / MaciejAkimow

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv