5 czerwca 2016

Mecz, o którym będzie opowiadać się wnukom! Warta zremisowała z rezerwami Lecha i zagra w barażach!

Warta Poznań zremisowała po jednym z najbardziej dramatycznych i emocjonujących spotkań od lat z rezerwami Lecha 3:3 i została mistrzem III ligi grupy kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. W barażach o udział w II lidze czeka już Garbarnia Kraków.

Trudno powiedzieć, by było to normalne spotkanie. To był istny thriller z pozytywnym dla Zielonych zakończeniem. Dramaturgia wzrastała z minuty na minutę. I nie jest to owijanie w bawełnę ani żadne podkoloryzowanie. Sobotni mecz przy Drodze Dębińskiej 12 był świetną reklamą III ligi.

Zresztą oprawa była jak na co dzień skromny Ogródek iście światowa. Telewizja (spotkanie można było śledzić w WTK i Lech TV), wreszcie otwarty (prawie) cały stadion, wreszcie duża rzesza kibiców i... nawet doping (!). Oczywiście nie ultrasów, tylko stałych sympatyków Dumy Wildy, którzy na Dolnej Wildzie meldują się od lat i towarzyszą klubowi w domu na dobre i na złe.

W samym meczu działo się naprawdę dużo. Lech trzykrotnie prowadził, ale ostatecznie nie potrafił wygrać. Kolejorz otwarte miał mocne, bowiem już w drugiej minucie piłkę do siatki skierował Niklas Zulciak. Nie wykazała się w tej (i nie tylko) akcji obrona Warty.


Bardzo dużą rolę w meczu odegrały stałe fragmenty gry. W 30. minucie to po właśnie rzucie rożnym wyrównał Adrian Laskowski. Już chwilę później podopieczni Tomasza Bekasa ponownie musieli jednak odrabiać straty. Po kornerze dla gości z Wronek Poznania trafił Tomasz Dejewski. Zieloni do szatni schodzili, przegrywając.

Z pewnością swoje dramaturgii tego spotkania dodał uraz Bartosza Kieliby, który po jednym ze starć rozdarł łuk brwiowy. Sztab już szykował zmianę, ale po namowach kibiców i prezesa Pyżalskiego zdecydował się pozostać byłego gracza Jaroty na boisku. Jak się okazało, było to jedno z kluczowych posunięć dla losów spotkania.

Kolba nie dość, że naprawdę trzymał w ryzach cały zespół, to w dodatku w 57. minucie zdobył gola na 2:2. Bramka padła... oczywiście po strzale głową i stałym fragmencie gry, tym razem rzucie wolnym. Chwilę później 25-latek po niemal identycznej akcji mógł wyprowadzić Wartę na prowadzenie.


Tak się jednak nie stało, a w 69. minucie sytuacja zrobiła się naprawdę niebezpieczna. To właśnie wtedy trzeciego gola dla rezerw Lecha strzelił Piotr Kurbiel, który sprawił, że w Ogródku zrobiło się naprawdę nerwowo. Szczególnie, że wszyscy znali wynik z Niechanowa, gdzie Pelikan prowadził już do przerwy z Kujawianką 3:0 (ostatecznie wynik tam zatrzymał się na 6:0). Tak czy owak, Warta przez długie momenty tego spotkania była poza barażami.

I tutaj dochodzi do sytuacji bezprecedensowej. Do końca meczu zostało już naprawdę mało. W 85. minucie trener Bekas przygotowuje ostatnią, czwartą zmianę (wcześniej na placu boju pojawili się: rekonwalescent Łukasz Spławski, wyjątkowo posadzony na ławce Michał Ciarkowski oraz Tomasz Koziorowski). Na plac gry szykowany był ten, którego domagały się trybuny, czyli młody Adrian Szynka. Miał on zastąpić Filipa Brzostowskiego, ale nagle o zmianę poprosił Dawid Czerniejewicz. Okazało się to brzemienne w skutkach...

Kilkanaście sekund później akcja z udziałem dwóch wielkich talentów. Szynka zalicza wejście smoka, podaje piłkę do Brzostowskiego, którego już nie miało być na boisku. Ten pokonuje Adriana Makuchowskiego. Ogródek szaleje.


I chociaż brzmi to jak scenariusz jakiegoś filmu science-fiction, to jest to najprawdziwsza prawda. I pomyśleć, że już dawno mogło być po meczu, gdyby chwilę wcześniej piłkę wystawioną na tacy umieścił w bramce Zulciak...

Futbol jest nieprzewidywalny i dzisiaj pokazał swoje cudowne oblicze. Zwyciężył nie tyle zmysł taktyczny, co romantyzm trenera Bekasa i spółki. Nie można też nie docenić postawy gości, bowiem drużyna Ivan Djurdjevicia pokazała się z naprawdę dobrej strony i wydaje się, że z dużym prawdopodobieństwem zobaczymy ją w boju o II ligę za rok. O ile oczywiście Warcie uda się przejść Garbarnię.

Warta wygrała, cieszy się z drugiego z rzędu mistrzostwa III ligi grupy kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. Tym razem odbyło się to jednak w o wiele bardziej niesamowitych okolicznościach, a i przewaga nad wicemistrzem jest właściwie żadna (Zieloni mają z Pelikanem lepszy bilans bezpośrednich spotkań). Teraz już jednak trzeba skoncentrować się na tym, co czeka nas w najbliższym tygodniu - barażem z Garbarnią Kraków. Pierwszy mecz w stolicy Małopolski w sobotę 11 czerwca o 15, rewanż w środę 15 czerwca o 17.

PS: Po pierwsze, Lechowi chyba serio zaczęło zależeć na rezerwach. Na spotkaniu obecny był wiceprezes Kolejorza, Piotr Rutkowski. Po drugie, nie chciałbym wiedzieć, co zrobiłoby kilku starszych panów sędziom, gdyby Warta nie zdołała wyrównać.


Warta Poznań - Lech II Poznań 3:3 (1:2)
4.06.2016, Stadion przy Drodze Dębińskiej, Poznań, 17:00

Gole: 30' Adrian Laskowski, 57' Bartosz Kieliba, 85' Filip Brzostowski - 2' Niklas Zulciak, 33' Tomasz Dejewski, 69' Piotr Kurbiel

Warta: Mateusz Filipowiak - Miłosz Brylewski (79' Tomasz Koziorowski), Artur Marciniak, Bartosz Kieliba, Dawid Czerniejewicz (85' Adrian Szynka) - Adrian Laskowski, Filip Brzostowski, Łukasz Białożyt, Krzysztof Biegański, Dominik Chromiński (57' Michał Ciarkowski) - Jan Paczyński (57' Łukasz Spławski).

Lech II: Adam Makuchowski - Maciej Orłowski, Jakub Pawlicki, Tomasz Dejewski, Marcin Wasilewski, Kamil Szubertowski (67' Kacper Wojdak), Patryk Janasik, Lucas Guedes, Wojciech Mielcarek (63' Paweł Tomczyk), Niklas Zulciak, Piotr Kurbiel (72' Krystian Sanocki).

Kartki: Bartosz Kieliba, Tomasz Koziorowski, Adrian Szynka - Jakub Pawlicki, Marcin Wasielewski (wszyscy żółte)

Sędzia: Łukasz Słoma (Piła)

Autor: Piotrek Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski

2 komentarze:

  1. 1.Skandaliczne zachowanie gangusa Pyzy
    2.PO jego namowach Kieliba zostal na boisku?Słowcami:'nie ma kurwa.Naprawiaj go kurwa i wraca do gry'sie nie namawia,a rozkazuje :)
    3.Dzieciom bedzie sie opowiadac?Dzieciom to sie bedzie opowiadac Lech-Austria Wiedeń,a nie ten fatalny dla oka spektakl.
    4.Atmosfery jak na trybunach nie ma nawet na okregówce,Prezes biegajacy i obrazajacy wszystko w okól,stare dziody nie lepsze.Przykry upadek zielonkawych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj na kocioł jak nie pasuje. Byłem na meczu i widziałem, twoje oszczerstwa to stek bzdur. Nie pozdrawiam.

      Usuń

tv