21 marca 2016

Fotel lidera i półfinał Pucharu Polski (na razie tego okręgowego). Dobrze? Niezbyt


Warta Poznań pokonała w środę TPS Winogrady 4:0 i awansowała do półfinału Okręgowego Pucharu Polski. Za to w sobotę udało się wymęczyć wygraną z Kujawianką Izbica Kujawska 1:0 i dzięki kolejnej porażce Jaroty Jarocin awansować na pozycję lidera w III lidze kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. Jednak nie można powiedzieć, że był to dobry tydzień dla poznańskiej ekipy.

Pucharowy mecz na Wichrowym Wzgórzu nie obfitował w emocje, przynajmniej w pierwszej połowie. Goście mieli lekką przewagę, ale sytuacji było jak na lekarstwo, brakowało ostatniego podania. W przerwie trener Bekas wykorzystał wszystkie trzy zmiany; zdecydowanie najlepszą z nich dał Ciarkowski - po jego wejściu gra wreszcie się ożywiła, a zawodnicy TPSu bezustannie nabierali się na jego zwody. Warta rozpoczęła od mocnego uderzenia - w 48' minucie, po rzucie rożnym piłkę zagraną przez wspomnianego Ciarkowskiego do siatki skierował Brzostowski. Kilka minut później fenomenalnym uderzeniem z wolnego popisał się kolejny świeży gracz - Szynka i sprawa awansu stała się jasna. Warta starała się nie hamować, ale została do tego zmuszona przez kontuzję Ngamayamy - obrońca nie był w stanie kontynuować gry i Zieloni zostali na boisku w dziesięciu. Mimo to udawało się utrzymywać kontrolę i stwarzać sytuacje, które dały dwa kolejne gole (strzelcami Chromiński i Ciarkowski). Tylko dwa, bo atakujący (szczególnie Chromiński) mieli spory problem z wykończeniem i podejmowaniem decyzji. 

Trzy dni później do poznańskiego Ogródka przyjechała Kujawianka - czerwona latarnia tabeli. Drużyna z czterema punktami w 17 meczach. Drużyna, która na osiem meczów wyjazdowych przegrała osiem, z bilansem bramkowym 4-36. W rundzie jesiennej Warta rozbiła ją 4:0. Tym razem jednak gospodarzom nie wychodziło nic. Na początku co prawda dobrą okazję zmarnował Spławski, a zaraz potem bramkarz gości miał stanowczo zbyt dużo szczęścia wybijając uderzenie z woleja Brzostowskiego. Potem spotkanie opanowała przeciętność. Kompletnie nie działały skrzydła, w środku Białożyt zagrał najgorzej w tym sezonie, jego zmiennik Brylewski zniknął, Laskowski ograniczał się do destrukcji, a Brzostowski nie rozumiał się z partnerami. Wejście Chromińskiego przyniosło efekt na dwie minuty, potem były gracz Jaroty dostosował się poziomem do kolegów. Wyjątkowo niewidoczny był Spławski, Ciarkowskiemu nic nie wychodziło. Boki obrony zupełnie się wyłączyły, Czerniejewicz miał spore problemy z powrotami, do tego złapał szybką kartkę i rzadko dublował Ciarkowskiego, za to Koziorowski wydaje się być grubo pod formą. Jedynymi graczami, do których nie można mieć pretensji, byli Filipowiak i Biegański. Pierwszy z nich kilkukrotnie uratował Wartę przed stratą bramki (aż boję się pomyśleć, co by się wtedy stało), a drugi mimo przejścia obok pierwszej połowy w drugiej sprawiał wrażenie jedynego, któremu chciało się biegać. To po jego szarpnięciach gospodarze stwarzali najlepsze sytuacje, jak strzał głową Spławskiego kilka minut przed końcem. W samej końcówce wreszcie zrezygnowano z bezsensownych strzałów z dystansu, dzięki czemu ponownie udawało się stwarzać zagrożenie. W doliczonym czasie Zieloni dwukrotnie pojawili się w polu karnym rywala; raz chyba faulowany był Chromiński, ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki, a dwie minuty później po wspaniałym przerzucie Laskowskiego i pustym przelocie jednego z obrońców zupełnie niekryty Biegański precyzyjnym półwolejem uratował honor gospodarzy. 

Oceny za mecz: Filipowiak 4+, Koziorowski 2+, Marciniak 3, Kieliba 3+, Czerniejewicz 2-, Laskowski 4, Białożyt 1+, Brzostowski 3-, Ciarkowski 2, Spławski 2, Biegański 5, Brylewski 2. 

Następny mecz Warta rozegra na wyjeździe ze Startem Warlubie. Z kolei następne spotkanie w Ogródku odbędzie się 2 kwietnia, kiedy na Drodze Dębińskiej zaprezentuje się Ostrovia Ostrów Wielkopolski.

Autor: Zbigniew Jankiewicz @zbig_realista | zbig.jankiewicz@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv