13 września 2015

O ciężkim życiu kibica


Życie potrafi być wyjątkowo przewrotne, a już zwłaszcza życie kibica. Niejednokrotnie pokładamy wielkie nadzieje w naszych ulubionych klubach, z utęsknieniem czekamy na rozpoczęcie sezonu, aby znowu móc przeżywać te niezapomniane emocje. Szkoda tylko, że dla niektórych kibiców te emocje to nie radość i ekstaza, ale szok, niedowierzanie i rozgoryczenie. I to są właśnie emocje, które ostatnio nierozerwalnie związane są z kibicami Lecha.

Cofnijmy się do początku czerwca. Lech właśnie rzutem na taśmę zostaje mistrzem Polski. Ośmiesza swojego największego rywala, Legię Warszawa, sprzątając jej pierwsze miejsce praktycznie sprzed nosa. Euforia w mieście Kolejorza niesamowita- przejazd odkrytym autobusem, parada zwycięstwa. Mój ojciec nawet na tę specjalną okazję wyciągnął szampana! Potem nastaje moment gdybania. Każdy zastanawia się, jaki będzie ten następny sezon. Będziemy mieli do czynienia z typowo polskim efektem jojo, czy może jednak uda się zachować mistrzowską formę i podbić Europę?

Przygotowania przed sezonem idą wybornie. Lecha szybko załatwia wszystkie, dobrze przemyślane i przygotowane transfery. Prawie wszyscy kibice z niedowierzaniem przecierają oczy. No to się nie dzieje naprawdę! Nikt na rychcik-chybcik? Byleby załatać dziurę po jakimś sprzedanym piłkarzu? No niepojęte!. Przy Bułgarskiej meldują się cztery nowe nazwiska, niektóre dobrze znane, inne zupełnie anonimowe, wszystkie jednak na papierze bardzo dobre. Dodatkowo pozytywnie do nowego sezonu nastawiają kibiców wynik ze sparingów, w których to Lech prezentował się wyjątkowo zacnie. No i jeszcze wyjątkowo smaczna wisienka na torcie- mecz o Superpuchar Polski, w którym to znowu Lech koncertowo wypunktował Legię Warszawa. I kiedy to wydawało się, że wszystko idzie wprost wybornie, że za moment Lech może stać się takim Bayernem Monachium, że Skorża będzie trenerem, który nareszcie ustabilizuje młody i ambitny zespół, wszystko wzięło i koncertowo się spier***iło.

Na początku niewinnie, ot przegrana na inaugurację sezonu. Cóż, zdarza się, wprawdzie Pogoń Szczecin jakimś gigantem na krajowym podwórku nie jest, ale wpadki zdarzają się każdemu, w ostatnich latach szczególnie przeciwko Portowcom. Łatwo było tę boleść przełknąć, zwłaszcza mając w głowie mecze eliminacji do Ligi Mistrzów. Potem jednak szło już coraz gorzej, prosto do głębokiego dna piłkarskiej beznadziei. Lech grał bez polotu, od czasu do czasu prezentując coś ciekawego. Coś ciekawego, czyli totalną impotencję strzelecką swoich nowych napastników, czy też wprost karykaturalną grę w obronie. Naprawdę zadziwia mnie to, jak klub piłkarski tak błyskawicznie potrafi zmienić się w kabaret! A Lech nie zamierzał zwalniać, co to, to nie! Mocni razem w końcu, nieprawdaż? No i tak raz za razem Kolejorz dostawał bęcki, a to od FC Basel w europejskich rozgrywkach, a to od takich krezusów ekstraklasy jak Zagłębie Lubin. Z dumnych kibiców Poznaniacy zmienili się we frustratów. No bo jak, do jasnej cholery! Przecież nie sprzedaliśmy nikogo, wszystko w klubie stabilne, atmosfera po wygranym mistrzostwie jest, no to jakim prawem się to wszytko sypie!. Coraz rzadziej sprawdzaliśmy internetowe fora, widząc wszechobecne szydercze komentarze na temat Lecha. I we wszystko byłbym w stanie uwierzyć, naprawdę! Czarę goryczy przelała jednak jedna, mała, niepozorna rzecz. A konkretniej mała miejscowość. A jeszcze konkretniej beniaminek polskiej ekstraklasy: Termalica Bruk-Bet Nieciecza, który spuścił mistrzom kraju łomot na swoim zastępczym stadionie w Mielcu. Parafrazując słynny dramat narodowy: Ostał Ci się ino sznur. O wczorajszej porażce z Podbeskidziem, dzięki której Lech jest już teraz w strefie spadkowej, już chyba nawet nie muszę nic wspominać...

Chciałbym móc wierzyć, że będzie lepiej. Że Lech jeszcze wszystkim, kolokwialnie mówiąc, pokaże. Że będziemy jeszcze śmiać się z tego początku sezonu, w przyszłym roku znowu walcząc o Ligę Mistrzów. Przy takiej formie jednak należy się modlić, aby w przyszłym sezonie ta walka nie okazała się walką o powrót do ekstraklasy.

Autor: Mateusz Cholewa | matichol96@gmail.com | foto: Piotrek Przyborowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv