8 lipca 2014

Magia poznańskiego challengera, czyli "jedynka" nie musi być faworytem

foto: naszglospoznanski.pl
Już za kilka dni w Poznaniu tenisowych kibiców czeka nie lada gratka. W tę sobotę w stolicy Wielkopolski wystartuje bowiem dwunasta już edycja Poznań Open. To okazja dla wszystkich fanów do obejrzenia w akcji nie tylko młodych nadziei światowego tenisa, ale i doświadczonych wyjadaczów. Kto w tym roku ma szansę na końcowy sukces?

Najwyżej rozstawionym zawodnikiem będzie nr 92. światowego rankingu ATP, Rola Blaz ze Słowenii. Drugą rakietą poznańskiego turnieju jest Austriak Andreas Haider-Maurer, który spróbuje obronić tytuł z zeszłego roku.

Baby Federer da czadu? Czy jednak Austriak?
To nie ta para będzie jednak wzbudzać największe zainteresowanie. Oczy widzów skupione będą na 23-letnim Davidzie Goffinie. W świecie tenisowym Belg określany jest także jako Baby Federer. Przydomek ten zawdzięcza fantastycznemu meczowi przeciwko szwajcarskiemu mistrzowi podczas Wimbledonu w roku 2012. Goffin wówczas nie tylko urwał Szwajcarowi seta, ale przede wszystkim zaskoczył kibiców na trybunach swoim stylem gry, który był bardzo zbliżony do stylu Federera. Zresztą to tamten sezon zaliczy on do najbardziej udanych, ponieważ skończył go na 46. miejscu, najlepiej w karierze. Miejmy nadzieję, że belgijski tenisista, który ma na koncie dwa tytuły turniejów challengerowych, przyniesie kibicom zgromadzonym na kortach Parku Tenisowego Olimpia wiele radości.


Wracając jednak do zwycięzcy ubiegłorocznej edycji. Andreas Haider-Maurer też gra bardzo stylowo. Jego styl gry przypadł poznaniakom do gustu i chętnie go dopingowali, gdy w turniejowej drabince niszczył kolejnych rywali, aż do finału, w którym pokonał Damira Džumhura 4:6 6:1 7:5. Bośniak również wrócił do Poznania i jest czwartą rakietą turniejowej drabinki.

A gdzie Polacy?
Jak co roku poznaniacy liczą na dobry występ Polaków. Żaden z nich nie dostał się niestety do turnieju głównego. Krzysztof Jordan, dyrektor turnieju, skorzystał jednak z prawa jakie mu przysługuje i przyznał swoim rodakom dzikie karty. Jedną z nich zarezerwowano na pewno dla Kamila Majchrzaka, najlepszego polskiego juniora. Pozostałe trzy trafią do Łukasza Kubota, Andrzeja Kapasia, Błażeja Koniusza lub Grzegorza Panfila.

Po fatalnym występie w wielkoszlemowym Wimbledonie olbrzymi spadek w rankingu zanotował z kolei Jerzy Janowicz. Najlepszy polski tenisista zajmuje aktualnie 51. miejsce, więc istnieje cień szansy, że będziemy mogli podziwiać jego atomowy serwis na kortach Olimpii. Jerzyk wygrał w Poznaniu dwa lata temu i właśnie tu zaczął się najlepszy okres jego kariery, który trwał do półfinału Wimbledonu w 2013 roku.

Podsumowując, moim skromnym zdaniem, największe szanse na wygranie XI edycji Poznań Open ma David Goffin, rozstawiony z numerem 3., obecnie 106. w rankingu ATP. Liczę na dobry występ Polaków, chociaż oprócz Łukasza Kubota i Jerzego Janowicza (jeżeli oni w ogóle w nim wystąpią), żaden z wyżej wymienionych nie ma większych szans na wygranie turnieju. A szkoda.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv