6 lipca 2014

Mundialowo: Człowiek, który (prawie) zatrzymał Holandię. I Grecję, Anglię, Włochy i Urugwaj

Luis Suárez, Mario Balotelli, Wayne Rooney, Georgios Samaras i wreszcie Robin van Persie. Czy to jakieś nowe stowarzyszenie najlepszych napastników? Nie - to zaszczytne grono piłkarzy, którzy na Mistrzostwach Świata nie pokonali Keylora Navasa. Bramkarza, który być może już teraz jest jednym z najlepszych w swoim fachu na świecie, a może przede wszystkim zawodnika, który jest do wyjęcia za 10 milionów.

Niesamowity, nieprawdopodobny, po prostu nie z tej Ziemi - tak można opisać w kilku słowach wyczyn 27-letniego golkipera w spotkaniu z Holandią. Rzeczy, które wyprawiał między słupkami strzeżonej przez siebie bramki, były naprawdę cudowne.

Skąd on się wziął?
Kostaryka to nie jest jakieś mocarstwo. W każdym względzie. W trakcie ćwierćfinałowyego spotkania z Holendrami podczas każdych parad Navasa cieszyło się jednak nie tylko niespełna 5 milionów rodaków, ale wielka część piłkarskiego świata. Może nie ta pomarańczowa, ale wciąż wielka!

No w każdym razie, w tym oto 5-milionowym kraju 15 grudnia 1986 roku urodził się Navas. Swoje pierwsze kroki w dorosłej piłce stawiał w Deportivo Saprissa, z tym też klubem dotarł dwukrotnie do finału północnoamerykańskiej Ligi Mistrzów, raz ją wygrywając (wtedy jeszcze rozgrywki te nosiły nazwę CONCACAF Champions' Cup).


Navas w klubie zawsze się wybijał, ale największym echem odbijały się jego wyczyny w reprezentacji narodowej. To właśnie 2009 rok był dla niego tym przełomowym. Wtedy to na Golden Cup dotarł z ekipą Los Ticos do półfinału mistrzostw kontynentu, w którym rewelacja tamtej imprezy uległa Meksykowi dopiero po rzutach karnych. Sam Navas odebrał nagrodę dla najlepszego bramkarza i już niedługo potem wyjechał do Hiszpanii.

Po dwóch latach spędzonych w Albacete przeniósł się do Levante. W klubie z Walencji początkowo wiodło mu się różnie. Przełomowy okazał się w tym przypadku ostatni sezon. Keylor zaczął go fatalnie, wpuszczając siedem bramek na Camp Nou (paradoksalnie jednak w tym meczu był jednym z najlepszych w swojej drużynie). Potem było już jednak znacznie lepiej. Do historii przeszła m.in. parada z meczu z Almeríą, która została uznana za najlepszą w pierwszej części sezonu. On sam został natomiast najlepszym portero rundy jesiennej.

Mundialowy sen
Pierwszym bramkarzem swojej reprezentacji jest już od kilku dobrych lat. Wielokrotnie był jej bohaterem. Jednak to, co wyprawiał na tegorocznym mundialu to rzecz, która przejdzie do historii nie tylko kostarykańskiego futbolu.

Bronił niemal wszystko, co się da. Odwołując się do leadu, co prawda Luis Suárez pokonać go nie mógł, bo po prostu nie wystąpił w spotkaniu z Kostaryką, to reszta tych sław miała wiele szans, by pokonać Navasa. Ten się jednak nie dał. Van Persiemu udało się strzelić mu gola dopiero w serii jedenastek. Podobnie Samarasowi.

foto: insidespanishfootball.com
W meczu z Holandią był po raz kolejny gwiazdą drużyny. Szalał na linii bramkowej, miał też dwukrotnie szczęście, kiedy gracze Oranje obijali słupek i poprzeczkę. W karnych ostatecznie lepsi okazali się podopieczni Louisa van Gaala, ale Navas nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia. Był bliski obrony choćby strzału Van Persiego.

Po półfinale to niestety nie on będzie najczęściej na ustach piłkarskich ekspertów. To Tim Krul okazał się być bohaterem serii jedenastek i ostatecznie całego spotkania. Navas i tak po tym mundialu zostanie jednak dobrze zapamiętany. Tak dobrze, że już niedługo zobaczymy go może w samym Bayernie...

Monachium czy Madryt?
Gdzie będziemy mogli oglądać parady Keylora w przyszłym sezonie? Czy będzie to wciąż Ciudad de Valencia? Szanse na to są małe. Jego kontrakt z Levante wygasa co prawda dopiero za sezon, ale jeśli Quico Catalán chciałby jeszcze przed wygaśnięciem umowy zarobić za niego ładną sumkę, to powinien się pospieszyć.

Na początku do wyścigu po Navasa (jeszcze przed mistrzostwami) stanęły kluby angielskie (głównie te z Liverpoolu) i Barcelona. Blaugrana później zatrudniła jednak dwóch innych golkiperów, o zainteresowaniu Anglików wciąż się mówiło, ale jakby trochę mniej.

Wreszcie przyszły Mistrzostwa Świata i wspaniałe interwencje Navasa. Atlético wiedząc, że Thibaut Courtois powróci zapewne do Chelsea, zaproponowało Levante 5 milionów euro i Léo Baptistão. Klub z Walencji odmówił.

foto: twitter.com/FIFAWorldCup
Do ofensywy przeszedł więc Bayern Monachium. To właśnie Bawarczycy w tym momencie wydają się być faworytami w wyścigu po 27-latka. Josep Guardiola bardzo chciałby zobaczyć tego zawodnika w zespole z Monachium. Dodatkowo Niemcy chętni są zapłacić 10 milionów klauzuli odstępnego.

Wszystkie te plany pokrzyżować może jednak... Real Madryt. Królewscy według doniesień medialnych być może latem pozbędą się Ikera Casillasa i Diego Lópeza i przeprowadzą tym samym istną bramkarską rewolucję.

Myślę jednak, że gdziekolwiek Navas nie trafi, to i tak będzie grać na jeszcze wyższym poziomie! On sam chciałby zostać w Hiszpanii, gdzie czuje się dobrze jego rodzina. W grę wchodzi nawet pozostanie w Levante. A Wy, jak uważacie: który klub wydaje się być dla niego najlepszą przystanią?

PS: Myślę, że artykuł o Keylorze Navasie idealnie pasuje na artykuł nr 100 na a o sporcie - a więc w atmosferze jubileuszu - zapraszam do komentowania!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv