3 czerwca 2019

O sprzątaniu kibli


Jakub Rzeźniczak w miniony piątek wywołał w Internecie sporą burzę po tym, jak przyznał, że prędzej podawałby piłki lub sprzątał kible, niż zagrał w Lechu Poznań. I choć szczerze wątpię, że będzie miał kiedykolwiek taki dylemat (i to raczej przez pryzmat braku zainteresowaniu ze strony Kolejorza, nie zaś szeroko pojętego przemysłu toaletowego), to najbardziej razi w tym wszystkim sposób wypowiedzi byłego zawodnika Legii Warszawa. Ten należy uznać za skandaliczny.

W zasadzie to pewnie powinienem siedzieć cicho i całej sprawy nie komentować, bo po co się denerwować. Tymczasem bardzo zniesmaczyła mnie wypowiedź piłkarza, który przecież jako junior najpierw zamienił ŁKS na Widzew, by później pójść jeszcze mocniej po bandzie i z Widzewa przenieść się do Legii. Już sama kariera sportowa pokazuje, że podwójna moralność nie jest Rzeźniczakowi obca.

Szkoda, że piłkarz, który może się tytułować mianem dziewięciokrotnego reprezentanta Polski, nie ma najwyraźniej szacunku zarówno do kibiców przeciwnej drużyny, jak i jej zawodników czy pracowników. Co jednak jeszcze gorsze, w owej wypowiedzi Rzeźniczak pokazał również swój lekceważący stosunek do wszystkich osób, które trudzą się tym naprawdę trudnym fachem, jakim jest sprzątanie. Ta praca nie polega na kilku godzinach pokopania piłki i przyglądania się sobie w lustrze na klubowej siłowni. To naprawdę ogromna harówka, której te osoby (nie chcę generalizować, ale najczęściej są to kobiety) doświadczają, by po prostu utrzymać swoje rodziny. 

Ktoś może mi zarzucić, że pewnie ten tekst by w ogóle nie powstał, gdyby to (były) piłkarz Lecha odniósł się w podobnym stylu do Legii Warszawa. Otóż takie osoby mają rację, ale tylko w połowie. Taki tekst rzeczywiście by nie powstał, ale to z powodu tego, że żaden piłkarz Kolejorza by się po prostu tak nie zachował. A przynajmniej żaden z rodzimych graczy. Przecież jedynymi zawodnikami, którym w przeszłości odbijało i okazywali oni swoją nienawiść do stołecznego klubu byli w ostatnich latach obcokrajowcy - Semir Stilić i Nicki Bille Nielsen. Rozgrzeszać ich nie zamierzam, ale śpiewanie brzydkiej przyśpiewki o Legii na fecie czy po prostu bycie szalonym Duńczykiem to jednak inna para kaloszy niż zachowanie, powtarzam, dziewięciokrotnego reprezentanta Polski.

Rozumiem, że Rzeźniczak nie pała sympatią do Lecha. Rozumiem, że jest przywiązany do Legii, w której spędził większość swojej kariery. W tym wszystkim chodzi mi jednak o styl jego wypowiedzi. Ten zresztą odzwierciedla niestety poziom dyskusji w naszym kraju, nie tylko w Internecie. To już jednak temat na znacznie dłuższą rozprawę...


Piotrek Przyborowski
📷 Maciej Baranowski / Wikimedia

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv