14 września 2015

Piechotą na mecz: Jak uatrakcyjnić mecze piłki nożnej?


Jedno z najważniejszych spotkań twojej ukochanej drużyny w sezonie. Zmieniasz plany, jedziesz kilkadziesiąt (czasami kilkaset) kilometrów na stadion przy fatalnej pogodzie. Spodziewasz się wspaniałego widowiska, a tu 0:0 i raptem kilka celnych strzałów...


Mieliście kiedyś taką sytuację? Ja tak. O ile np. w siatkówce czy piłce ręcznej widz jest cały czas rozemocjonowany przez ciągłą zmianę wyniku, o tyle w futbolu bywa z tym różnie. Myślę, że piłka nożna powinna wrócić do swoich korzeni i zacząć dawać radość: piłkarzom z gry, kibicom z oglądania. Wiem, iż nie przyniesie to od razu stu bramek w każdym spotkaniu, ale próbować można.

Przepisy, przepisy, przepisy…
W ostatnim czasie na europejskich boiskach zadomowiło się sporo nowych wynalazków. Sędziowie za bramkowi, goal line i „bita śmietana” jako linia dla murku przed rzutem wolnym. Wszystkie te modyfikacje pozytywnie wpłynęły na sprawiedliwość podczas spotkań. Ale co z pisaniem paragrafów usprawniających i przyspieszających sam przepływ gry? Szybciej znaczy ciekawiej. Ciekawiej, natomiast oznacza przyjemniej dla oka osoby na trybunach. Ta cała sportowa biurokracja jest potrzebna, ale co z tego, jeśli ludzie nie zobaczą żadnego strzału, który wpadnie do siatki?

Jakiś czas temu słyszałem, że gdzieś w Skandynawii były chyba plany, iż klub przegrywając trzema bramkami będzie miał prawo wprowadzenia dwunastego piłkarza. Czy to byłoby sprawiedliwie? Nie wiem, najważniejsze, że wtedy zespół liczniejszy mógłby jeszcze zawalczyć o zwycięstwo mimo tak wielkiej przewagi bramkowej drugiej strony. Macie rację, mogłoby to spowodować, że wówczas ligowe wyniki wyglądały by następująco: 2:0, 1:3, 2:4, 3:5 itd. Nie występowałyby żadne przewagi trzema trafieniami! Ale byłoby z pewnością ciekawiej.

Czas na zmiany!
Wiem, że ja – skromny publicysta – swoim tekstem nie doprowadzę do dyskusji w FIFA czy UEFA na poruszony przeze mnie temat, ale chcę przedstawić swoje koncepcje Wam, Czytelnikom.

Trapi mnie w meczach I, II czy III ligi brak prób wygrania potyczki (czytaj: strzelenia bramki). Odwrotnie jest na najwyższych i najniższych poziomach rozgrywek. Naprawdę, w Lidze Mistrzów czy Ekstraklasie jest stosunkowo dużo  prób zdobycia goli z powodu wysokiego poziomu, a w okręgówce i A-klasie także zaciekle walczą w statystykach w rubryce strzały celne, lecz przez ligową słabiznę. A co z tymi, którzy potrafią kopnąć prosto piłkę, ale nie tak dobrze by wyprowadzić drużynę na prowadzenie? Proponuję rozszerzenie rzeczy, o której marzy każdy napastnik. Mowa o bramce i o powiększeniu jej o pół metra. Nie z każdej strony, ale tak ogólnie o pół metra. Niby golkiperowie mieliby trudniej, ale za to wszystkie dotychczasowe ciosy w słupek wpadałyby do siatki.

Kolejną moją propozycją jest zniesienie limitu zmian i wydłużenie ławki rezerwowych do jedenastu krzesełek. Skoro trener widzi, że jego np. ośmiu podopiecznych nie daje rady i gra wolno to niech ma prawo ich wszystkich zmienić! Po co ograniczenie do trzech wymian personalnych? W sparingach nie ma takich regulacji i dzięki temu gra idzie o wiele szybciej, bo biegają za sobą świeżaki.

Są to tylko dwie sugestie, ale sądzę, iż na początek byłyby wystarczające, by uatrakcyjnić mecze piłki nożnej.

Autor: Jan Piechota  @J_Piechota | janpiechota99@gmail.com | foto: Piotrek Przyborowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv