Wielkimi krokami zbliża się mecz z serii, która od lat elektryzuje całą Polskę. Spotkanie, które wagą przypomina, znane na całym świecie, hiszpańskie El Clásico czy niemiecki Der Klassiker. Choć skala wydarzenia i umiejętności zawodników wciąż są nieporównywalne do największych hitów światowego futbolu (i pewnie nigdy nie będą), to własne dziecko kocha się najmocniej - nieważne, jak bardzo ustępuje swoim rówieśnikom. W niedzielę o godzinie 18:00 zobaczymy mecz największych, ostatnio nieco poobijanych polskich gigantów, czyli starcie Legii Warszawa z Lechem Poznań!
Legia i Lech bez "mózgów", ale z sercem
Wielkimi krokami zbliża się mecz z serii, która od lat elektryzuje całą Polskę. Spotkanie, które wagą przypomina, znane na całym świecie, hiszpańskie El Clásico czy niemiecki Der Klassiker. Choć skala wydarzenia i umiejętności zawodników wciąż są nieporównywalne do największych hitów światowego futbolu (i pewnie nigdy nie będą), to własne dziecko kocha się najmocniej - nieważne, jak bardzo ustępuje swoim rówieśnikom. W niedzielę o godzinie 18:00 zobaczymy mecz największych, ostatnio nieco poobijanych polskich gigantów, czyli starcie Legii Warszawa z Lechem Poznań!

Nowi, całkiem ciekawi zawodnicy, nieźle prezentujący się zimą juniorzy, zgubione punkty przez Górnika Zabrze i ogromne problemy Legii Warszawa w Lubinie. Przy Bułgarskiej znowu zaświtał promyk nadze, ponownie przed startem zmagań w nowym roku pompowany był ogromny balonik. Ten sromotnie jednak pękł po ostatnim gwizdku w niedzielnym spotkaniu Lecha Poznań z Arką Gdynia. Kolejorz na wyjeździe bezbramkowo zremisował i zamiast gonić Legię musi oglądać już plecy nie tylko jej, ale też Jagiellonii Białystok.





