2 listopada 2018

(Nie) łączy nas puchar. Raków Częstochowa - Lech Poznań 1:0

Lech Poznań we wtorek nie sięgnął dna. To nastąpiło znacznie wcześniej. Nie ulega jednak wątpliwości, że Kolejorz znajdując się w tym bagnie, teraz zaczął się tam zadomawiać. Kąpię się w nim, pije z niego, Bóg wie, co jeszcze tam robi. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że kibice zaczynają na niego patrzeć jak na odrzutka, któremu już nie da się pomóc. Po kompromitacji w Szczecinie, przyszła równie wielki, o i ile nie większy blamaż w Częstochowie. Raków wygrał w 1/16 finału Pucharu Polski 1:0 i to I-ligowiec pozostaje w grze o grę na Stadionie Narodowym.

Czekałem z tym tekstem, ponieważ nie tylko musiałem sam ochłonąć po tym niezwykle depresyjnym tygodniu dla wszystkich, któremu Lech choć w jakimś stopniu leży na serduszku. Bezmyślnie łudziłem się również, że już po wtorkowym tanim filmie klasy "B" z klubu wyjdzie jakiś komunikat. Taki czy owaki - cokolwiek. Jakże się myliłem - Kolejorz milczy, nie podjął żadnych kroków, władze się schowały, konferencja się odbywa dopiero w czasie, kiedy piszę ten tekst. I mogę się założyć, że dziennikarze będą na niej nawet próbowali spytać o Raków. Jestem niemal pewny, że osoby będące jednak na tejże konferencji, będą chcieli jak najszybciej przejść do tematu jutrzejszego spotkania - z liderującą Lechią Gdańsk...

We wtorek zostaliśmy pozbawieni wszelkich złudzeń. Lech Poznań w tym składzie osobowym nie zdobędzie żadnego troefum. Coś czuję zresztą, że miałby on duży problem z powtórzeniem sukcesu swoich młodszych kolegów i wygraniem Centralnej Ligi Juniorów w minionym sezonie. Ba! Sądzę, że nawet na I-ligowych boiskach taki Kolejorz wcale nie musiałby koniecznie walczyć o awans. Szczególnie, że na zapleczu Ekstraklasy bardzo duże znaczenie ma przygotowanie fizyczne. Pod tym względem Duma Wielkopolski nie jest nawet najlepszą drużyną w mieście - motoryka dużo lepiej wygląda w przypadku choćby Warty Poznań.

Ktoś powie, że Zieloni grają tylko w I lidze. Cóż, Raków też tam gra. We wtorek różnicy poziomów nie było widać albo, co gorsze, było widać, leć na korzyść częstochowian. Co może boleć jeszcze bardziej trenera Ivana Djurdjevicia to, że jego vis-à-vis Marek Papszun pokonał go jego własną bronią - ustawieniem z trójką defensorów. Tylko, że różnica jest taka, iż szkoleniowiec Rakowa ma pod taką formację wykonawców. Z kolei Djuka może w tym momencie ze świecą szukać choćby jednego obrońcę, który daje z tyłu jakąkolwiek gwarancję przyzwoitości.

Zwycięską bramkę już na samym początku spotkania zdobył Miłosz Szczepański. I to prawda, było to trafienie naprawdę ładnej urody, być może Jasmin Burić mógł się w tej sytuacji nieco lepiej zachować, ale ogólnie - nie ma się zbytnio kogo w tej konkretnej akcji czepiać. Można to natomiast robić, jeśli obejrzało się cały ten wtorkowy dramat w dwóch (a być może nawet trzech, biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte zasady i rozmowę z kibicami już po końcowym gwizdku) aktach. Lech bowiem nie stworzył nic w przodzie. Próbował coś zdziałać jeszcze w pierwszej połowie. W drugiej, kiedy powinien przecież zaatakować, to więcej okazji miał jednak Raków.

Pogubił się gdzieś ten nasz Lech, ale na pewno ten proces nie rozpoczął się w minionym tygodniu. Dziwne ruchy robił też sam Djuka. Może i walczyć z piłkarzami w swojej szatni, ale dlaczego w takim razie wciąż wystawia tych, z którymi nie wiążę już żadnych nadziei? A jeśli już zdecydował się na postawienie na takiego Macieja Gajosa (który dostał sygnał z klubu, że jego kontrakt raczej przedłużony nie zostanie), to dlaczego zdecydował się go ściągnąć, skoro nomen-omen wychowanek Rakowa był w tym spotkaniu najlepszy w Kolejorzu? Wokół tej drużyny pojawia się zbyt wiele pytań, a zbyt mało odpowiedzi.

Spotkanie z Lechią Gdańsk będzie kolejnym przejściowym. Tak jak przejściowy jest cały ten sezon. Kibice mają jednak dosyć nie od wczoraj. Lech Poznań potrzebuje zmian, bo jak pisał choćby Szymon Mierzyński ze Sportowych Faktów, powoli przestaje on być sexy. A ostatnią rzeczą, którą włodarze Kolejorza powinni chcieć jest gra bez kibiców. Bo bez piłkarzy to już akurat Kolejorz gra od dłuższego czasu...

Raków Częstochowa - Lech Poznań 1:0 (1:0)
30.10.2018, Stadion Miejski w Częstochowie, 17:45

Gol: 3' Miłosz Szczepański

Raków: Jakub Szumski - Piotr Malinowski (67’ Daniel Bartl), Arkadiusz Kasperkiewicz, Andrzej Niewulis, Tomas Petrasek, Patryk Kun - Marcin Listkowski, Petr Schwarz - Miłosz Szczepański (82’ Adam Radański), Sebastian Musiolik, Maciej Domański (90’ Karol Mondek)

Lech: Jasmin Burić - Robert Gumny, Dimitris Goutas, Thomas Rogne, Vernon De Marco, Wołodymyr Kostewycz - Łukasz Trałka (74’ Kamil Jóźwiak), Pedro Tiba, Maciej Gajos (70’ Mihai Radut) - Dioni Villalba (64’ Joao Amaral), Christian Gytkjaer

Kartki: Arkadiusz Kasperkiewicz - Wołodymyr Kostewycz, Łukasz Trałka 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

Widzów: 4000

Ocena aosporcie.pl: A idź Ty Lechu w...


Piotrek Przyborowski
📷 Twitter / Cubi2Greg / ed. by aosporcie.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv