20 maja 2018

Warta Poznań jest grzechu warta. "Zieloni" awansowali do I ligi!


Kiedy pięć lat temu Warta Poznań spadła z I ligi, wielu zastanawiało się, czy Zieloni powrócą jeszcze na tak wysoki poziom. Tułaczka przez Warlubia, Izbice Kujawskie i inne Niechanowa wydaje się mieć jednak szczęśliwe zakończenie. Duma Wildy pokonała wczoraj Radomiaka Radom przed własną publicznością 1:0 i na dwie kolejki przed końcem zapewniła sobie awans na zaplecze Ekstraklasy.

1 czerwca 2013 roku - pamiętny mecz walczącej o utrzymanie w I lidze Warty Poznań z mającą jak zwykle wielkie aspiracje Miedzią Legnica. Byłem na tym spotkaniu i pamiętam tę ogromną radość kibiców, kiedy Zieloni za sprawą Marcina Trojanowskiego strzelili w 80. minucie na 2:0. Chociaż ostatecznie Miedzianka doprowadziła do wyrównania, remis dawał Warcie tlen przed ostatnią kolejką i decydującym starciem z Okocimskim Brzesko. Było wiadome, że z Ekstraklasą z przyczyn finansowych pożegna się Polonia Warszawa i 15. miejsce powinno dać utrzymanie również i w I lidze.

Pierwszego gola w spotkaniu z Miedzią strzelił jednak obecnie grający w Polonii Środa Wielkopolska Igor Jurga i to obecność właśnie tego piłkarza okazała się gwoździem do trumny dla poznańskiego klubu. 30 maja rozegrał on bowiem spotkanie w rezerwach Zielonych i w związku z tym w spotkaniu z legniczanami przekroczył dozwoloną liczbę minut, którą zawodnik może zaliczyć w przeciągu 48 godzin.

Odwołania nic nie dały, PZPN zweryfikował ten mecz jako walkower, przyznając Miedzi trzy punkty. Warta została na lodzie, w ostatniej kolejce podłamani poznaniacy wyruszyli do Brzeska, ale tam przegrali z beznadziejnym wówczas Okocimskim i to właśnie ten zespół wspierany przez znany powszechnie browar ostatecznie pozostał na zapleczu Ekstraklasy. Zresztą też nie na długo, sezon później skończył w nim na ostatnim miejscu, a obecnie występuje w lidze okręgowej.

Mająca przecież u progu Zielonej Rewolucji mocarne plany Warta musiała kolejny sezon rozpocząć w II lidze. Do klubu przyszedł wcześniej wpływowy w Nielbie Wągrowiec Maciej Dittmajer, który przyprowadził też do zespołu trenera Marka Kamińskiego. Najważniejszym z punktu widzenia kibicowskiego było jednak przyjście na Drogę Dębińską Grzegorza Rasiaka, który swoją przygodę z wielką piłką rozpoczynał właśnie w Warcie.

Zdjęcie użytkownika Warta Poznań.

I chociaż były reprezentant Polski strzelił w tamtym sezonie 12 goli, a Warta zajęła w tabeli ósme miejsce, to jednak długo nie było wiadome, czy klub będzie dalej funkcjonował. Dittmajer szybko zawinął się z Warty, a ta została bez opłaconego ZUS-u i należności wobec Urzędu Skarbowego, co ostatecznie mogło doprowadzić zespół do odbudowy od zera. Istniała groźba, że Zieloni będą musieli rozpoczynać... od B-Klasy. Ostatecznie jednak klub udało się uratować, ale w sezonie 2014/2015 wystartował w zaledwie III lidze - poziomie, na którym jeszcze nigdy nie przyszło mu grać.

III-ligowe katharsis okazało się dla Warty bardzo korzystne. Klub mógł zrozumieć, dla których piłkarzy jest ważny (pozostali w nim tacy zawodnicy jak Artur Marciniak czy Alain Ngamayama). Nowy trener Tomasz Bekas zaczął wprowadzać do drużyny też coraz więcej młodych zawodników.

Duma Wildy na powrót na szczebel centralny polskiej piłki musiała jednak nieco dłużej poczekać przez regulamin III ligi - tam bowiem nie tylko trzeba było wówczas okazać się najlepszym w swojej grupie, ale również pokonać później w barażach zwycięzcę innego makroregionu. W sezonie 14/15 Warta trafiła na bardzo mocną wtedy Polonię Bytom i choć w dwumeczu przegrywała za każdym razem minimalnie (1:2 u siebie i 0:1 na wyjeździe), to ostatecznie drużyna ze Śląska mogła cieszyć się z awansu do II ligi.

Ten Warta wywalczyła sezon później w iście dramatycznych okolicznościach. Porażka z Unią Swarzędz i remis z KKS-em Kalisz na finiszu rozgrywek sprawiły, że w decydującym spotkaniu z rezerwami Lecha Poznań Zieloni musieli przynajmniej zremisować (prowadzony przez jeszcze niedawnego trenera Radomiaka Jerzego Cyraka Pelikan Niechanowo grał bowiem z outsiderem - Kujawianką Izbica Kujawska). Niesamowita goleada urządzona 4 czerwca 2016 przejdzie do historii klubu. Warta po golu Filipa Brzostowskiego w 85. minucie ostatecznie zremisowała 3:3 i utarła nosa nie tylko Pelikanowi, ale również drużynie prowadzonej przez świeżo namaszczonego na nowego trenera pierwszego Lecha Ivana Djurdjevicia.


Baraże do II ligi to natomiast temat na osobną książkę. Garbarnia Kraków w pierwszym meczu wygrała u siebie minimalnie 3:2, do Poznania przyjechała więc z bramką w zapasie. W rewanżu Warciarze przez 89 minut nie potrafili trafić do siatki bramki strzeżonej przez Marcina Cabaja aż wreszcie uczynił to z karnego Łukasz Białożyt. Kiedy sędzia już w doliczonym czasie gry podyktował kolejną jedenastkę dla Warty, niektórzy zaczynali szykować się do zabawy. Wówczas jednak fatalnie uderzył Michał Ciarkowski. Ostatecznie przy akompaniamencie prawdziwego gradobicia chmur, atmosferze wojny na boisku i poza nim Warcie udało się wyrwać jednobramkową wygraną i to ona awansowała do II ligi.

Z nią w minionym sezonie dopiero się zapoznawała. Ofiarą średnich wyników jesienią 2016 roku został architekt sukcesów zespołu w ostatnich latach - trener Tomasz Bekas. Na tym stanowisku zastąpił go w listopadzie Petr Němec i wielu pukało się w czoło wobec tego pomysłu. Czeski szkoleniowiec co prawda osiągał w przeszłości przyzwoite wyniki choćby z Flotą Świnoujście, ale później zdarzyła mu się niezbyt udana z Odrą Opole.


Klub postanowił jednak zaufać brązowemu medaliście Euro 1980, a w sztabie znaleźli się doskonale znani poznańskiej publiczności Adam Szała, Maciej Borkowski, Jarosław Frankowski i doświadczony kierownik Karol Majewski. Do tego też młodzi Bartłomiej Smuniewski i Arkadiusz Spławski jako fizjoterapeuci. Podobnie jak w poprzednich latach do drużyny trafiali sami Polacy, wielu z nich dopiero na dorobku.

Jeśli ktoś nie wierzy w sukces Nemca w Poznania, niech uzmysłowi mu to tabela za okres jego pracy przy Drodze Dębińskiej. 85 punktów w 50 meczach i zdecydowany numer jeden, wyprzedzający drugi Radomiak o aż siedem oczek. Czeski szkoleniowiec stworzył zespół, który w obecnym sezonie przed własną publicznością poległ zaledwie dwukrotnie - z Błękitnymi Stargard jeszcze we wrześniu i z mocnym w pierwszych wiosennych spotkaniach Gryfem Wejherowo pod koniec marca.

Duet Bartosz Kieliba - Tomasz Dejewski stanowił przez cały (już drugi zresztą) sezon prawdziwy monolit w defensywie. Zaledwie 23 stracone bramki to wraz z wynikiem ŁKS-u najszczelniejsza obrona w II lidze. Przy Drodze Dębińskiej oglądaliśmy z kolei tylko dziewięć trafień przeciwników i to z tym nie może się już równać żadna inna drużyna.


Chociaż latem sprowadzono do drużyny mającego 36 meczów w Ekstraklasie zaledwie 23-letniego Michała Przybyłę, to jednak nie on okazał się najlepszym strzelcem zespołu. Nim zostanie bowiem najprawdopodobniej Przemysław Kita, w przeszłości grający m.in. w ŁKS-ie czy Cracovii i zaledwie o rok starszy od Przybyły.

Warta składa się obecnie z młodych i z wciąż perspektywicznych piłkarzy takich jak właśnie Kita, Adrian Cierpka czy Tomasz Dejewski. Zespół uzupełniony jest niemniej również o doświadczonych zawodników, którzy nie tylko służą młodszym kolegom wsparciem, ale także realnie stanowią o sile zespołu. Bo któż by wyobraził sobie dzisiaj Wartę bez takich graczy jak Artur Marciniak, wracający po kontuzji Krzysztof Biegański czy kapitan Bartosz Kieliba?


Marciniak, Wojciech Onsorge, Paweł Piceluk oraz Adrianowie Laskowski i Lis to zawodnicy, którzy z Wartą Poznań mieli już okazję grać w I lidze i wydaje się, że zagrają w niej również w przyszłym sezonie. W tym momencie najważniejsze pozostaje pytanie, na jak długo (i czy w ogóle) Warta będzie musiała się wyprowadzić do Grodziska Wielkopolskiego. W tym momencie tamtejszy stadion to najbardziej prawdopodobny obiekt, na którym przynajmniej w pierwszej części sezonu Zieloni będą rozgrywać swoje mecze domowe. Ogródek to miejsce urokliwe, ale powiedzmy sobie szczerze - o ile w III czy nawet II lidze pewne mankamenty tego stadionu nie były jeszcze tak widoczne, to na zapleczu Ekstraklasy klub będzie musiał wykonać szereg mniejszych lub większych renowacji. Do tych najbardziej pilnych należy przede wszystkim montaż oświetlenia.

Tak czy inaczej, pani prezes Izabella Łukomska-Pyżalska może od wczoraj świętować. Wraz z mężem Jakubem wiele lat temu zapowiedzieli, że nie pozwolą poznaniakom zapomnieć o Warcie Poznań i doprowadzą ją jeszcze do sukcesów. Chociaż ten proces jest żmudny i trwa już dobre kilka lat, widać spory upór właścicieli  klubu. Bez zbyt wielkiej pomocy miasta potrafili stworzyć bardzo ciekawy i młody zespół złożony z samych polskich zawodników, w tym też wielu wychowanków. Warta Poznań chce być w stolicy Wielkopolski taką ciekawą alternatywą dla Lecha i ma na to spore szanse. Bo jak to mówią... Lech King, Warta Queen.

Piotrek Przyborowski
📷 Roger Gorączniak / Warta Poznań

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv