23 września 2015

"Potrzebujesz pięciu bramek w 9 minut?"

W futbolu często jesteśmy świadkami rzeczy dziwnych i jeszcze dziwniejszych. Jest to, według mnie, jeden z najbardziej emocjonujących sportów, jakie istnieją. Nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć...

Barcelona ‘99
Na myśl od razu przychodzi mi pamiętny finał Ligi Mistrzów UEFA w 1999 roku. Kto twierdzi, że przy stanie 0:1 w 91. minucie można już spokojnie świętować zwycięstwo, ten chyba w ogóle nie zna się na piłce. Mimo, że nie oglądałem tego meczu, bo zwyczajnie nie dosięgałem do ekranu telewizora, to wiem, że dla takich spotkań warto oglądać piłkę nożną. Dokładnie przez 85 minut Bayern prowadził z Manchesterem United 1:0, po golu Mario Baslera. Z minuty na minutę wszystko układało się coraz pomyślniej dla Bawarczyków, aż tu nagle: PACH!, PACH!, 2:1 i puchar dla Czerwonych Diabłów! Mój komentarz jest chyba zbyteczny.

¡Ayuda, Robert! ¡Ayuda!
Jednak nie o tym chciałem dzisiaj pisać. Rzecz, która mnie natchnęła to dzisiejszy niebywały wyczyn jednego z najlepszych – jak dla mnie – napastników świata. Mowa oczywiście o Robercie Lewandowskim.

To miało być od początku dobre spotkanie. O godzinie 20.00 Bayern Monachium podejmował u siebie VfL Wolfsburg. Mecz rozpoczął się spokojnie, Bawarczycy wydawali się kontrolować grę. Składne akcje, dobre wypady. Chyba mało kto spodziewał się, by coś miało zatrzymać Mistrza Niemiec przed zwycięstwem. Jednak w 26. minucie przypuszczenia te okazały się nabierać sensu – Bayern stracił bramkę i przegrywał od tej pory z Wilkami 0:1. Od tego momentu akcje gospodarzy nieco zwolniły i dopuszczali oni gości do sytuacji bramkowych. Tak było do 45. minuty.

Na drugą połowę trener Guardiola zdecydował się jednak na zmianę. Na boisku pojawił się ten, który miał być nadzieją Bawarskich kibiców – Robert Lewandowski. Rozpoczęła się druga połowa zmagań. Polskiemu napastnikowi trzeba było zaledwie chwili, by wczuć się w grę i zaledwie kolejnej chwili, by się rozstrzelać…

Już w 51. minucie meczu Polak świetnie wykończył dośrodkowanie od Mario Götze ponownie otwierając wynik. Mało. Wilki ledwo co zdążyli wznowić, a nim się obejrzeli już przegrywali 1:2. Tym razem Robert popisał się niskim, plasowanym uderzeniem w lewy dolny róg bramki Benaglio. Mało. 3 minuty później Robert połasił się i na hat-tricka. Dwa razy dobitka, za trzecim razem bramka. Mało. Po następnych dwóch minutach piłkarze Wolfsburga mogliby już właściwie zejść z boiska – Lewandowski po raz czwarty! Świetne spuentowanie celnego dośrodkowania Costy i Bayern prowadzi już 4:1. Mało! W 60. minucie Lewandowski doprowadził Allianz Arenę do euforii. GOL – 5:1! Cóż za fenomenalne wykończenie i strzał nie do obrony, w lewy róg bramki!

Zbliżenie na Pepa Guardiolę po bramce Lewego chyba nie wymaga zbyt wyrafinowanego podpisu: "CO ON ZROBIŁ?!".

Lewandowski to niewątpliwie jeden z najlepszych napastników na świecie. Doskonałość i profesjonalizm pod każdym względem. Myślę, że ten sezon może być jednym z najlepszych w jego karierze. Nie mówię, że na pewno w każdym meczu będziemy go od teraz takiego oglądać, ale takich wyczynów się nie zapomina, a ja jestem pewien, że Robert tak łatwo nie zapomni swojej formy.

Autor: Jan Śmiełowski jachurzeski.aos@gmail.com | foto: Twitter / lewy_official

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv