15 lutego 2015

Raport Kolejorz #17


Pierwszy mecz rundy wiosennej za nami i tylko remis, choć dramaturgii wydawało się nie być końca. Jak mija pierwszy tydzień w drużynie Lecha Poznań?

#DychaKownasia
Kilka dni temu (w środę) Dawid Kownacki wprowadził istne zatrzęsienie na swoim Twitterowym profilu. Kownaś podjął bowiem ciekawe wyzwanie: w ciągu najbliższych miesięcy ma on zdobyć 10 bramek dla Lecha. W przeciwnym wypadku zadeklarował, że wpłaci 5 tysięcy złotych na wybrany cel charytatywny, którym jest zapewnienie opieki medycznej i rehabilitacji 1,5 rocznej Wiktorii Tomaszewskiej, córki trenera drużyny juniorów starszych. Internauci podjęli wyzwanie, dzieląc się na tych, którzy dorzucą się jak Kownaś podoła wyzwaniu i na tych, którzy zrobią to w przeciwnym wypadku. Jeśli Kownacki zdobędzie 10 goli, to na cel trafi ponad 32,5 tys. złotych, jeśli mu się nie uda - blisko 6,7 tys. złotych. Dawid, brawa za tak wzruszający gest!


Młody a już doświadczony
Taką opinię Maciej Skorża wystawił w poniedziałek Arnaudowi Djoumowi. Ten utalentowany 25-latek (z pochodzenia Kameruńczyk) ma za sobą już ciekawą historię w takich klubach jak Anderlecht, czy Roda Kerkrade. Do Poznania przybył za 1,4 miliona euro, a teraz czeka na swój pierwszy mecz. Szkoleniowiec Kolejorza nie ukrywa swojego podekscytowania i ma nadzieję, że Arnaud będzie dobrym wzmocnieniem dla drużyny.

Trałka oczkiem w głowie
W Lechu mamy coraz mniej doświadczonych zawodników. Obecnie kandydatami do założenia opaski kapitańskiej mogłoby zostać, według mnie, tylko trzech zawodników: Trałka, Henriquez, Kotor. Wszyscy ze względu na wiek. Jednak prawda jest taka: Kotor nie gra w wyjściowej jedenastce, Luis nie jest Polakiem, a uważam, że jednak kapitan zespołu powinien stąd pochodzić, po za tym Henriquez dość często lubi się awanturować, co przeważnie źle się odbija. Pozostaje więc Trała i prawdopodobnie podobnym tokiem rozumowania posłużył się trener, ponieważ to właśnie Łukasz został wybrany kapitanem na wiosnę.

Wilusz powoli wraca do gry
Jak pamiętamy, Maciej Wilusz nabawił się jesienią poważnego urazu barku, przez który musiał się poddać operacji, która wykluczyła go na długi okres. Wczoraj jednak rozegrał swój pierwszy od wiosny mecz – w spotkaniu rezerw Lecha Poznań z rezerwami Śląska Wrocław (notabene wygranym 3:2). Wilusz wydaje się dobrze przygotowanym i być może już niedługo zobaczymy go także w pierwszym zespole.

Kontuzja Zaura
Sadajew nie pojechał do Szczecina. Wykluczyła go kontuzja mięśnia przywodziciela, której nabawił się na jednym z treningów przygotowawczych. Zaur będzie musiał przez to pauzować i to niemało. Sztab lekarski ocenia, że Rosjanin nie pojawi się w pierwszym składzie nawet przez kilka tygodni. I znów gra ofensywna będzie kuleć, bo Lechici po raz X z rzędu nie mają napastnika, a szczerze wątpię w możliwość poradzenia sobie z przodu Vojo i Kownasia, chociaż do tego drugiego mam większe zaufanie.

Motywacja - klucz do sukcesu
Zmotywowany zespół to tak naprawdę już ponad połowa tego, co potrzeba do wygranej. Lechici niewątpliwie są przed wiosną głodni zwycięstw i punktów. Skorża miał dużo czasu, by jeszcze bliżej zapoznać się z zespołem. Fakty są jednak takie, że zawsze w pierwszych spotkaniach sezonu, czy nowej rundy nasz szkoleniowiec wypadał słabo, w odróżnieniu za to od Poznaniaków. Jak to wygląda w praktyce?

Arajuuri bohaterem
Wczorajsze spotkanie Lecha Poznań z Pogonią Szczecin zakończyło się ostatecznie remisem 1:1. Nie było łatwo, co więcej ledwo udało się uratować jeden punkt.

Pierwsza połowa minęła Lechitom nieprzyjemnie. Już w trzeciej minucie spotkania musieli się oni pogodzić z nieprzyjemnym faktem. Gola dla Pogoni zdobył bowiem Marcin Robak, po nieco nieudanym dośrodkowaniu i kompletnie przypadkowym odbiciu się piłki od jego głowy. Lechici nie chcieli się jednak poddawać, bo mimo wszystko kierowali grą i do szatni schodzili z myślą o dużo lepszej drugiej części meczu.

Rzeczywistość płatała jednak figle. Poznaniacy mimo silnego zaangażowania w ofensywę nie umieli trafić do bramki Janukiewicza. Świetnym strzałem popisał się m.in. Darek Formella, jednak nawet po fenomenalnym uderzeniu zdołał cudem wyciągnąć piłkę. Dramaturgia trwała do ostatnich sekund, wówczas już praktycznie byłem pewien, że ten mecz należy do Szczecinian. W 93. minucie spotkania Lechici dostali jednak w prezencie ostatnią możliwą okazję do tego, by zagrozić jeszcze bramce gospodarzy. Po znakomitym rajdzie Gergő Lovrencsicsa lewą stroną fenomenalnie zagrał na prawo do biegnącego pod bramkę… Paulusa Arajuuriego! Fiński stoper uderzył z pierwszej piłki ostatecznie pokonując golkipera Pogoni, mimo jego interwencji. Radości nie było końca, a Lech wyszedł z opresji i wywiózł do Poznania jeden punkt.


Ta sytuacja najlepiej obrazuje zaangażowanie poznańskiego ataku w grę… w ataku. Żeby uratować honor drużyny, pod bramkę musiał się pofatygować sam obrońca, co jest, według mnie, rzeczą niedopuszczalną i takie akcje nie powinny mieć miejsca. Gratulacje należą się jednak Paulusowi, który popisał się niebywałą inteligencją i przemyślnością. Gola Fina możecie zobaczyć tutaj. Więcej takich zachowań!

Tyle na ten tydzień. Nie ma wygranej, ale dobrze, że nie ma porażki. Pierwszy mecz to zawsze emocje, ale remis to niewątpliwie lepiej niż nic. Najważniejsze by Lechici dobrze się spisali na Bułgarskiej, gdzie już za tydzień podejmą Ruch Chorzów.

Autor: Jan Śmiełowski |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: Twitter.com/DarekMoti

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv